,

Październik w kinie (Joker, Był sobie pies 2, Czarny Mercedes, Boże Ciało, Ślicznotki, Zombieland: Kulki w łeb)

08:47


Joker  reż. Todd Phillips 

„Joker” to film gęsty, ciężki i przerażający, bo sprawia wrażenie najbardziej realnego w odrealnionym przecież uniwersum historii o superbohaterach. Joaquin Phoenix poprzednie interpretacje Jokera pozostawia daleko za sobą. Nie ma tu inspiracji, jest za to przerażająco realny bohater, postać tragiczna. Społecznie na marginesie, wyszydzany szaleniec, który marzy o akceptacji i odrobinie prawdziwej miłości tej romantycznej i tej ojcowskiej. Jego szaleństwo odbija się wzmocnionym echem na ulicach Gotham, przemierzanych przez uciskane masy, wyczekujące tylko iskry, która pozwoli im podpalić ulicę. I ją dostają dzięki Jokerowi. Tak jak Batman wiele lat później wprowadzi spokój na ulice Gotham, tak dziś Joker roznieci chaos trudny do opanowania.


Był sobie pies 2  reż. Gail Mancuso 

Moje serduszko zrobiło się mięciutkie, bo ryczałam jak bóbr na tym filmie. Podobnie jak na wszystkich wzruszających filmikach ze zwierzątkami na YouTube. Spodziewałam się, że to będzie słaby film, dotąd nie lubiłam gadających zwierząt, ani filmów familijnych, jednak Bailey złapał mnie mocno za serduszko. Wiadomo pełno tu schematów, kliszy charakterystycznych dla kina familijnego właśnie, nie ma tu niespodziewanych zwrotów akcji, ukrytego drugiego dna, które możemy rozkminiać tydzień po seansie. Jest za to ciepełko, które ogrzeje zmarznięte serduszka.


Czarny Mercedes reż. Janusz Majewski 

Czarny Mercedes to swoisty miszmasz. Jakby twórcy sami nie wiedzieli, czy ma to być kryminał o brutalnym morderstwie, komedia kryminalna, czy dramat o bardzo pogmatwanej miłości w trudnych czasach (bo z trójkąta robi się czworokąt, potem pięciokąt, na zawiłej figurze miłosnej kończąc). Jest tu wszystko, nic się nie spina, a najgorsze, że trudno uwierzyć w cokolwiek, co widzimy na ekranie, bo intryga wydaje się wyssana z palca. Jedyne co naprawdę zasługuje na uznanie to scenografia i charakteryzacja.


Boże Ciało reż. Jan Komasa 

Boże ciało moim skromnym zdaniem to najlepszy film w karierze Komasy. Nie wiem, czy ma szansę na Oscara, który to ciągle przewija się w tekstach obok tytułu — polski kandydat do Oscara krzyczą nagłówki. Wiem, tylko że zasługuje na uwagę polskiego widza nie tylko ze względu na tematykę, ale i świetny scenariusz 27-letniego Mateusza Pacewicza. To film do szpiku kości chrześcijański, humanistyczny tak bardzo potrzebny nam w czasach, kiedy Kościół i wiara zaczynają dzielić się na dwa obozy. Tu nie ma ani jednego zrębnego zdania, przegadanych bezsensowne scen. Pacewicza wie, co chce nam przekazać i stawia tłustą kropkę nad i. Nie zapominajmy też o fenomenalnej roli Bartka Bieleni, który niesie na barkach ten film, a jego oczy mówią prawdę, tylko prawdę i samą prawdę.

Ślicznotki reż. Lorene Scafaria 6/10

To historia o konieczności radzenia sobie w trudnych finansowo czasach, umiejętności kombinowania i odwracania z pozoru patowej sytuacji na swoją korzyść, często kosztem innych. Czyż nie są to cechy prawdziwego rekina biznesu? Jak to pięknie podsumowuje Ramona „Cały kraj to klub ze striptizem: są ludzie, którzy rzucają pieniądze i ludzie, którzy tańczą”. Poszłabym o krok dalej i powiedziała nawet, że cały świat.  Ponoć zdaniem krytyków ma szansę w wyścigu Oscarowym, jednak nie jestem specjalnie przekonana czy „Ślicznotki” to film Oscarowy. Ogląda się to dobrze, są momenty, kiedy trzyma w napięciu, są i takie, kiedy powoduje szczere rozbawienie. Niestety punkt kulminacyjny, do którego zmierza cała historia, lekko rozczarowuje. Spodziewałam się większych fajerwerków.


Zombieland: Kulki w łeb reż. Ruben Fleischer 7/10



Wielki powrót po 10 latach. I jeden z bardziej udanych sequelów, jakie oglądałam. Nie ma tu niczego odkrywczego ani świeższego niż w pierwszej części, ale nie oczekujemy tego. Bo to po prostu Zombieland, czysta frajda z oglądania padających zombiaków i ich przezabawnych oprawców.





You Might Also Like

0 Comments