,

Przez muzykę do serca (Narodziny Gwiazdy 2018)

09:05


Gdybyście mnie zapytali, co sądzę o Lady Gadze jeszcze jakieś parę lat temu zapewne wzdrygnęłabym się na sam dźwięk jej imienia. Nie lubiłam jej dziwactw, nie lubiłam jej muzyki, ona sama wydawała mi się przerysowaną, przereklamowaną gwiazdeczką. Po obejrzeniu dokumentu o niej na Netflixie i przesłuchaniu płyty Joanne nabrałam do niej szacunku. W końcu zarzuciła przebieranki i skupiła się na muzyce, odetchnęłam z ulgą. Jednak po obejrzeniu „Narodzin gwiazdy” i około filmowych wywiadów mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem – lubię ją i podziwiam. Nie spodziewałam się po niej takiej naturalności i lekkości we wcielaniu się w postać.

Narodziny gwiazdy to 3 albo nawet 4 film bazujący na wątku relacji mentor – wschodząca gwiazda. Poprzedników nie oglądałam, więc trudno mi się odnieść i porównać je ze sobą, w jakim stopniu A Star Is Born z 2018 jest oryginalnym tworem, a jak dalece ściągniętą kopią. Wyczytałam jednak, że różni się od poprzedników, ale chyba nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, co wyszło z debiutu reżyserskiego Bradleya Coopera, a moim zdaniem wyszło dużo dobrego.




Ally jest kelnerką, piszącą muzykę do szuflady. Od czasu do czasu występuje w klubie drag queen jako jedyna kobieta. Tam poznaje Jacka gasnącą gwiazdę muzyki country. Kiedy ich siły twórcze się spotkają, a miłość do muzyki wybuchnie, pozostawiając po sobie pokłosie potencjalnych hitów, zrodzi się także namiętność. Uczucie pełne zdolności do wybaczania, które ma siłę podnieść z ziemi leżącego, a także zdobyć się na największe poświęcenia.

Jack zauroczony talentem niepozornej, skromnej Ally daje jej platformę do ekspresji i samoakceptacji. Popycha ją do przodu, pozwala rozwinąć skrzydła. Ally staje się dla Jacka podporą, jego motywacją w walce z alkoholowym uzależnieniem. Potrzebują siebie, by iść dalej, jednocześnie wstrzymują się nawzajem przed staniem się najlepszą wersją samych siebie, bo za bardzo na sobie polegają. Miłość tak intensywna musi skończyć się tragicznie.




Niezaprzeczalnie jednym z najmocniejszych elementów filmu jest muzyka. To ona niesie tę historię, koresponduje z emocjami na ekranie i idealnie je komentuje. Każda kolejna piosenka, która przed premierą debiutowała na YouTube, powodowała, że jeszcze bardziej nie mogłam się doczekać seansu, by poznać kontekst, w którym się pojawi w filmie. I jestem wręcz przekonana, że Shallow dostanie w tym roku Oscara!

Odbiór tego filmu w dużej mierze zależeć będzie od tego, czy wywoła z Tobie widzu jakieś emocje. Trudno jest się tu przyczepić do czegoś w kwestii formalnej. Bohaterowie są świetnie napisani i jeszcze lepiej zagrani (duet Cooper&Gaga kipi taką chemią, jakiej dawno nie widziałam na ekranie), muzyka zachwyca, reżysersko każdemu życzę takich debiutów jak Cooperowi, sceny koncertów są mistrzowsko nakręcone (co ciekawe, były kręcone na prawdziwych, największych festiwalach). Ogląda się to z przyjemnością, w końcu miłość, w którą można uwierzyć, a nawet uronić kilka łez nad jej pięknem.




You Might Also Like

0 Comments

Instagram