,

Kit, który i tak pokochają miliony (Planeta singli 2)

13:11


Planecie singli w 2016 roku udało się przełamać złą passę komedii romantycznych. Powstał walentynkowy hit, który nie obrażał inteligencji widza. Niestety, dwa lata później dostajemy odgrzewany kotlet, który odcina kupony popularności swojego poprzednika.

Ania i Tomek po romantycznym happy endzie, który zamknął pierwszą część, przeżywają kryzys. Nie wiemy, o co chodzi, oglądamy tylko awanturę na poziomie gimnazjum, która kończy się rozstaniem. Jednak najpopularniejsza para celebrytów, jak ich teraz przedstawiono w filmie, zostaje zmuszona do udawania szczęśliwie zakochanych do czasu premiery wigilijnego show na żywo, który mają poprowadzić. Ich motywacje, którymi kierowali się, podpisując umowę, są co najmniej naciągane. O ile Tomek wywęszył w tym interes, bo stanął przed obietnicą poprowadzenia nowego show, to biedna naiwna Ania robi to dla dobra swoich uczniów, którzy otrzymają niepowtarzalną okazję wystąpienia i zaśpiewania w telewizji. Bardziej naciąganego scenariusza, dawno nie widziałam, ale cóż jak widać, scenarzyści nie wpadli na lepszy pomysł zmuszenia bohaterów do tej szarady. Oczywiście oboje przez pół filmu udawać będą, że pałają do siebie nienawiścią, raniąc swoje uczucia, tylko i wyłącznie po to, by wygrać walkę sił. Przecież jak przystało na dwójkę dorosłych ludzi, nie mogą porozmawiać, wyjaśnić sytuacji, tylko jak para kogutów będą walczyć o tytuł tego, którego prawda będzie ostatecznie na wierzchu. Bardzo dorosłe zachowanie – przewiduję temu związkowi świetlaną przyszłość. Nie będę zdradzała, jak film się kończy, bo ktoś mnie zaraz posądzi o spoilerowanie, ale chyba łatwo się domyślić, że zwycięzca będzie tylko jeden, czyli „prawdziwa” miłość…


Planeta singli 2 to trochę przydługa reklama marek z każdej możliwej kategorii. Elektronika, żarcie, bankowość. Twórcom pewnie wydawało się, że są subtelni, ale po 4 logotypie świecącym z ekranu, nikt już nie ma wątpliwości, skąd wzięli pieniądze na produkcję. Mam nadzieję, że ktoś w czasie seansu podliczy, ile marek przyłożyło rękę do powstania filmu, myślę, że będzie ich spokojnie ponad 10 J Jedynka sięgnęła po topowy wątek internetowego randkowania, przedstawiła go w zabawny sposób, w dwójce bywa zabawnie, owszem, ale mimo wszystko brakuje tego poczucia świeżości, który dał na film z 2016 roku. Inteligentnej gry z konwencją, tu pozostała tylko konwencja, sztampowa i przewidywalna do bólu.

You Might Also Like

0 Comments

Instagram