,

[9. FKA] Ależ to była dobra edycja!

16:48




9. edycja Festiwalu Kamera Akcja za nami. Powroty do pofestiwalowej rzeczywistości nie są łatwe, szczególnie jeśli spędziło się 3 dni na wyjątkowo dobrym festiwalu. To był już 5 raz kiedy uczestniczyłam w FKA i muszę stwierdzić, że chyba był najlepszy ze wszystkich. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Wyjątkowo trafnym okazał się pomysł przeniesienia festiwalu na teren Szkoły Filmowej. Wszystkie sale, na których odbywały się seanse (a było ich 4) oddalone od siebie były max 5-minutowym spacerkiem, a dodatkowo między seansami można było posilić się w szkolnych kawiarniach czy stołówce + oczywiście to, co na festiwalu najważniejsze – swobodny dostęp do kawy <3 Klub festiwalowy okazał się świetnym miejscem! Przemiła obsługa, knajpa umieszczona w parku, tani alkohol, który sprzyjał filmowym rozmowom. Serio, nie mam się do czego przyczepić :) To był naprawdę cudnie spędzony czas w Łodzi!


Mnóstwo dobrych filmów, spotkań z twórcami, krytykami, aktorami. Bardzo cieszę się, że organizatorzy znajdują w harmonogramie miejsce na spotkania z takimi ludźmi jak np. Julia Kosmynka – kostiumolożka, z którą można było porozmawiać po pokazie Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach. Niestety kostium bardzo często traktuje się po macoszemu – bo niestety nie mamy narzędzi do mówienia o nim. Krytycy często go pomijają, albo wrzucają krótkie wspomnienie, że były „ładne, pomysłowe” itp. lub inne frazesy. A szkoda, bo kostium stanowi bardzo ważną część charakterystyki postaci. Bardzo ciekawe było także spotkanie z twórcami lalek z Wyspy psów, wielu ludzi nie wie, że właśnie to Polacy współtworzyli lalki psów z ostatniej animacji Andersona. 

Co roku Kamera Akcja potrafi to, czego wielu festiwalom brak – stworzyć atrakcyjny program, który nie tylko dostarcza rozrywki, ale także jest w stanie czegoś nauczyć. Brawo! 

W tym roku udało mi się obejrzeć 7 filmów, w tym wpisie zamieszczam opinie o 4 z nich. Wyspę psów sobie odpuszczam, bo to film, który wszyscy zainteresowani dawno widzieli i wiedzą, że jest cudny :) O Zdrów jak ryba w reżyserii Anca Damiana naprawdę nie chce się wypowiadać, bo w tym filmie nie było niczego wartego omówienia. Napisy końcowe były ulgą dla wszystkich na sali. Większej bezsensownej nudy nie oglądałam. Omijajcie szerokim łukiem. The Glass Castle dorobi się w weekend oddzielnego wpisu na blogu. A poniżej krótkie opinie o filmach, którym jednak udało się jakiekolwiek uczucia we mnie wzbudzić, nawet jeśli miałoby to być rozczarowanie.


Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach reż. John Cameron Mitchell

O filmie nie wiedziałam za wiele, nie oglądałam trailerów, nie czytałam opisu, wiedziałam tylko tyle, że gra tam Elle Fanning, bo jej twarz mignęła mi kiedyś na jakimś plakacie. Tak więc wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, kiedy film który wydawało by się będzie teen love story o prace nastolatków który poznali się na imprezie, okazał być sie owszem teen love story ale miedzy nastolatkiem ziemskim a kosmitką :)
Wielka Brytania era rozkwitającego punku, Enn jest nastolatkiem z buzującymi hormonami, buntownikiem z wyboru i bez powodu. Przypadkowo poznana Zan nadaje w końcu celu buntowi. Teraz razem buntują się w jej imieniu przeciwko dziwnym zasadom panującym w jej kolonii. Przyjemny, kolorowy i głośny film o dorastaniu i dojrzewaniu do bycia indywidualną jednostką.


Climax reż. Gaspar Noe

Oczekiwania sięgały zenitu. Gaspar Noe jak nikt inny potrafi wywoływać emocje swoimi filmami. Nie da się przejść obok nich obojętnie. Do czasu... nie rozumiem zachwytów Climaxem. Nie rozumiem tego, jak oddziałuje na ludzi. We mnie nie wzbudził zbyt wielu emocji poza nudą. Przez pierwszą połowę słuchasz głupich rozmów ludzi, których nie podejrzewasz o wysokie IQ, powiedziałabym wręcz że z prowadzonych przez nich konwersacji zionie głupotą. Przez kolejną połowę oglądasz tych samych ludzi, którym włączył się bad trip po wypiciu doprawionej kwasem sangrii. Jak łatwo się domyślić, jeśli ktoś nie jest zbyt mądry na trzeźwo to naćpany nie dozna olśnienia. No i tak jest. Górę nad racjonalizmem bierze dzika natura, ktoś uprawia seks, komuś płoną włosy, ktoś dostaje kopa w brzuch, faceci rzucają się na siebie z pięściami - oczywiście zgodnie z rasistowskimi stereotypem najbardziej agresywni są ciemnoskórzy. 
Po seansie byłam zła, zła że zmarnowałam 1,5h na ten film. I zaskoczona tymi wszystkimi peanami na jego temat. Nie rozumiem... Ok w kwestii zdjęć, montażu, nawet muzyki - tak, jest dobry, ale mimo wszystko nie jest to w stanie przykryć niesmaku po seansie.



The World is Yours reż. Romain Gavras

Udana komedia gangsterska o mamimsynku François, który próbuje uciec spod nadopiekuńczych skrzydeł matki i otworzyć własny biznes. François dealuje narkotykami, jednak zmęczony życiem na krawędzi i użeraniem się z konkurencją i dostawcami zamierza zacząć kroczyć po legalnej ścieżce i otworzyć mały interes. Jednak łapę na jego kasie trzyma matka, która delikatnie mówiąc sama do prawych nie należy. Ostatni "skok" ma mu pomóc stanąć na nogi - transport narkotyków z Hiszpanii da mu zastrzyk gotówki i w końcu stanie się niezależny... Prosty plan zaczyna się walić, ale François ani myśli zrezygnować ze swoich marzeń. Z pomocą eks-dziewczyny, fana teorii spiskowych (fantastyczny Vincent Cassel), dwóch osiłków i przebiegłej mamuśki zrobi wszystko by jego plan się powiódł.
Sprawnie poprowadzona historia, która idealnie wyważa momenty napięcia jak i śmiechu. Warto zobaczyć!



Jeszcze nie koniec reż. Xavier Legrand

Dawno żaden film mnie tak nie poruszył. Niech najlepszą rekomendacją będzie reakcja mojego ciała, które w odpowiedzi na sceny oglądane na ekranie zesztywniało ze strachu, a w oczach pojawiły się łzy przerażenia... i nie, nie jest to horror a dramat rodzinny. Antoine i Miriam toczą walkę o prawa rodzicielskie. Pierwsze minuty filmu przedstawiają przesłuchanie przed sędzią, który ma zdecydować, kto będzie sprawował opiekę nad najmłodszym synem pary. Przez większą część filmu widz zastanawia się, kto ma rację. Czy Antoine naprawdę jest takim złym ojcem, że zraził do siebie dzieci, czy Miriam nastawiła je przeciwko ojcu? Z czasem prawda zaczyna wychodzić na jaw, a widz z bezsilności zaciska pięści. Ostatnie kilkanaście minut trzyma w napięciu lepiej niż jakikolwiek thriller. To trzeba koniecznie obejrzeć, ale jeśli po seansie będziecie roztrzęsieni - pamiętajcie, że ostrzegałam.


You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive