Żyjemy, ale co to oznacza? (22 lipca 2018)

15:01


22 lipca 2011 roku, Norwegia. Anders Breivik, prawicowy ekstremista podkłada bombę w centrum Oslo, tuż pod kancelarią premiera. Ginie 8 osób, 209 zostaje rannych. Następnie uzbrojony po zęby w przebraniu policjanta wyrusza na wyspę Utoya, gdzie z zimną krwią morduje 69 przedstawicieli młodzieżówki Partii Pracy, przy okazji raniąc 109 nastolatków. Zostaje skazany na 21 lat więzienia z możliwością nieograniczonego przedłużenia wyroku. Tę historię znają wszyscy, teraz sięgnął po nią brytyjski reżyser Paul Greengrass (Lot 93, Kapitan Philips) stworzył mrożący krew w żyłach obraz zarówno pozbawionego empatii narcystycznego mordercy jak i traumy, którą jego niewyobrażalny występek pozostawił po sobie.

Anders Behring Breivik wyrachowany, zimny, pozbawiony empatii morderca, który z zimną krwią patrząc swoim ofiarom w oczy pozbawiał je życia. Jedną po drugiej, nie wahając się ani przez chwilę, strzelał do nich jak myśliwy strzela do zwierzyny. Zrobił to z pobudek ideologicznych. To jego wyraz sprzeciwu wobec zalewającej Norwegię multikulti, chęci wybawienia Norwegii od muzułmańskiej inwazji. Uważał się za „najdoskonalszego rycerza od czasów II wojny światowej”. Maniak o narcystycznej osobowości, którego najbardziej cieszyła jego twarz na pierwszych stronach gazet i listy od rodzin swoich ofiar, które bezczelnie nazywał „listami od fanów”. Taką postać przyszło zagrać norweskiemu aktorowi Andersowi Danielsenowi Lie i zrobił to fenomenalnie. Kamienna twarz z niedorzecznym uśmieszkiem, opanowanie, wyzucie z uczuć, spokojny głos pozbawiony emocji. Ani przez chwilę nie mamy wątpliwości, że Breivik jest złem wcielonym. 

Greengrass zachowuje chłodny dystans w prowadzeniu historii. Nie epatuje przemocą, ani nie skręca w kierunku patetycznych, melodramatycznych zakątków. Stabilnie prowadzi swoją opowieść, obdarzając jednak emocjonalną wyrozumiałością ofiary Breivik. Bo wbrew pozorom nie on jest tu główną postacią, jest on pretekstem, by pokazać jak trudnym procesem jest poradzenie sobie z traumą bo tak strasznym doświadczeniu. Z traumą boryka się Viljar, pięciokrotnie postrzelony przez Breivika, niewidomy na jedno oko, z niedowładem ręki, uczący się ponownie chodzić. Jego życie po Utoyi to tykająca bomba, szczególne ze względu na odłamki po kuli utkwione w jego czaszce, mogące go zabić w każdej chwili. „Żyjemy, ale co to oznacza?” - mówi do koleżanki, która sama ocalała, choć na wyspie straciła siostrę. To zdanie idealnie podsumowuje ich życie po strzelaninie. Każdy dzień to kolejne przypomnienie o tym, co ich spotkało, a trwający proces tylko potęguje poczucie niesprawiedliwości. 

22 lipca to film, który wywołuje złość, a nawet wściekłość. To też film, który daje nadzieję. Nadzieję w ludzi, którzy potrafią wznieść się ponad, ponieść głowę, spojrzeć oprawcy prosto w twarz i nie pozwolić, by jego zdanie było ostatnim. Bo nie nienawiść zwyciężać powinna, a poczucie wspólnoty. I z takim poczuciem Greengrass pozostawia widza.


You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive