,

Człowiek to istota grzeszna, ksiądz też (Kler 2018)

13:46



Kler najgłośniejszy polski film od lat. Najgłośniejszy, bo wrzawa kontrowersji wokół filmu nie cichnie od pojawienia się zwiastuna. Najgłośniej krzyczą przedstawiciele Kościoła, mimo iż większość z nich filmu nie widziała, a szkoda… Bo Kler nie podważa wartości wiary, wręcz przeciwnie wiarę wynosi poniekąd na piedestał, podważa tylko morale pewnych ludzi, którzy niestety są częścią Kościoła.

Poszłam na Kler, bo zwyczajnie lubię filmy Smarzowskiego. Podoba mi się, że jest odważny, porusza niełatwe tematy, a jego filmy są w stanie zwyczajnie poruszyć odbiorcę. Kiedy dowiedziałam się, że kręci film o polskim Kościele spodziewałam się, że wybuchnie wrzawa, którą trudno będzie uciszyć. I nie pomyliłam się, stowarzyszenia prawicowe zapowiedziały już bojkot kin, a sale wypełniają się po brzegi ciekawskimi o co ten cały szum. Tymczasem Smarzowski po raz kolejny może powiedzieć: znów zrobiłem film, o którym mówi cała Polska. Bo w tym momencie, nie ma zbyt wielu osób, które o filmie by nie słyszały…

Poszłam do kina z otwarta głową. Schowałam do kieszeni swoje przekonania, usiadłam w fotelu najzwyczajniej ciekawa, czy po raz kolejny film Smarzowskiego wbije mnie w fotel lub chociaż da do myślenia. Niestety tak się nie stało. 30 minut przed końcem poczułam lekkie rozczarowanie, bo końca nie widać, a ja po prostu się nudzę i nerwowo kręcę w fotelu. Dlaczego?


3 księży, 3 wątki, 3 różne spojrzenia na kler. Kuria, spora parafia miejska i skromna plebania wiejska. Trzy różne środowiska, które łączy instytucja Kościoła. Niestety tylko jeden z tych wątków był na tyle interesujący, że miałam ochotę go śledzić. Otóż w idealnym scenariuszu historia księdza Kukuły, w rolę którego wcielił się Arkadiusz Jakubik byłaby przodującą. Reszta? Reszta byłaby tylko pretekstem do pokazania kościelnej polityki. Tymczasem niemalże mafijne działania kurii wychodzą na prowadzenie, worki pieniędzy latają razem z bluzgami biskupa, ukryte kamery filmują ściskające się ręce przypieczętowujące szemrane interesy. Miałam wrażenie, że Smarzowski w swoim filmie próbuje zrobić rachunek sumienia całemu Kościołowi. A szkoda, bo niewiele z tego wynika. Instytucja Kościoła to przedsiębiorstwo, które prowadzi swoje interesy jak każdy w biznesie - w mniej lub bardziej legalny sposób. Nic nowego. Wątki kościelne wyższego szczebla potraktowane niemalże w pitbulowski sposób wywoływały śmiech na sali, zapewne zamierzony, bo na absurd pewnych sytuacji nie dało się inaczej zareagować. Ale czy musiały wychodzić na pierwszy plan? O wiele ciekawsze mimo wszystko okazują się rozterki życiowe księży z tego drugiego końca kościelnej machiny. 


Jakubik zagrał tu rolę życia. Wtórował mu Braciak ze swoim portretem kościelnego korposzczura. Więckiewicz wyglądał momentami jak bohater "Pod Mocnym Aniołem" tylko że w sutannie, a Gajos w roli kościelnego bossa bywał straszniejszy niż Soprano.

Nie zgadzam się z opiniami, że Kler to najlepszy film Smarzowskiego. Moim zdaniem nie jest nawet w pierwszej 3. Niemniej jest to film ważny i jak widać po zapełniających się salach kinowych potrzebny, bo opowiada historię bliską wielu ludziom. Każdemu, kto w swoim życiu wszedł w relację z Kościołem. Wchodząc na salę kinową pamiętajmy jednak o jednym: to film fabularny, nie dokument. Nie zakładajmy z góry, że wszystko pokrywa się w 100% z prawdą, nie uogólniajmy. Nie każdy ksiądz to skorumpowany pedofil, czyhający na Twoje dziecko i kopertę wypełnioną po brzegi, niemniej na pewno są też i tacy...


You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive