Żądza zemsty (Insatiable 2018)

11:44



Im więcej kontrowersji wokół jakiegoś tytułu tym większa u mnie chęć zobaczenia go. Insatiable wzbudził dyskusję nim jeszcze premierowy odcinek pojawił się na Netflixie. O trailerze mówiono wiele, przede wszystkim w kontekście fat shamingu, czyli naśmiewania się z otyłych ludzi. Wystarczy wpisać tę frazę w google, a wszystkie wideo, które się pojawią na pierwszej stronie wyszukiwarki związane będą z niesławnym serialem Netflixa. Powiem więcej, ponad 100 tysięcy ludzi podpisało petycję, by Netflix wycofał się z emisji serialu… Nie poskutkowało.







O co cała burza? Otóż główna bohaterka z otyłej, zakompleksionej dziewczyny zmienia się z sexy bombę, której marzeniem jest zemsta na dokuczających jej kolegach. Forma zemsty dość kuriozalna, bo nastoletnia Patty postanawia zdobyć tytuł miss i utrzeć (przynajmniej jej zdaniem) nosa wszystkim tym, którzy do tej pory przezywając ją Fatty Patty, swoimi docinkami powodowali, że czuła się gorsza. I teraz poprawna politycznie do granic absurdu Ameryka jednogłośnie (niemal) stwierdziła, że serial (a dokładniej mówiąc trailer) insynuuje, że kobiety z krągłościami nie mogą być atrakcyjne i takie się czuć. Musisz schudnąć (co ciekawe Patty schudła w 3 miesiące zastraszającą ilość kilogramów, a przy tym jej nowe piękne, zgrabne ciało pozbawione jest rozstępów czy obwisłej skóry… ale to tylko serial, niepotrzebnie może się czepiam) by inni uznali Cię za atrakcyjną. Trudne nastały czasy dla twórców i artystów – teraz niemal wszystko jest w stanie obrazić czyjeś uczucia. Ciekawa jestem dlaczego nikt nie protestował, kiedy Netflix wprowadzał Przyjaciół… przecież tam ciągle śmieją się z grubej Moniki (co jest tylko jednym z licznych wątków, które mogłyby urazić czyjeś uczucia). Nie zrozumcie mnie źle, nie bronię Insatiable, bo to serial bardzo średni, ale śmiać mi się chce z absurdalnej poprawności politycznej Amerykanów.


Czy warto Insatiable obejrzeć? Niekoniecznie. Trailer zapowiadał lekko przerysowany serial o nastolatce żądnej zemsty, liczyłam na krew, pot i łzy okraszone czarnym humorem na jaskrawo cukierkowym tle. Z tego wszystkiego został tylko przerysowany cukierek. Pierwsze odcinki ogląda się jak typowy odmóżdżacz po długim dniu pracy, czyli całkiem przyjemnie, kolejne zaczynają nużyć, a końcowe uruchamiają niepohamowany odruch przewijania co żenujących scen i wątków. Jakoś nie mogłam zaakceptować tej konwencji i po prostu przewracałam oczami, czując że twórcy obrażają inteligencję widza. Przerysowani do granic możliwości bohaterowie jakoś nie potrafili zaskarbić sobie mojej sympatii, bo wiele głupot można wybaczyć w serialowej akcji, jeśli chociaż bohaterowie dają się lubić. Niestety w Insatiable trudno znaleźć chociaż jedną fajną postać… I tak po pierwszym sezonie obejrzanym po to, by dowiedzieć się o co ta cała burza w mediach stanowczo stwierdzam: nigdy więcej!


You Might Also Like

0 Comments

Instagram