Czerwiec i maj w kinie (Prawdziwa historia, Czuwaj, A może by tak trójkącik, Twój Simon, Jestem taka piękna, Zimna wojna)

10:00


Prawdziwa historia 




Nowy film Polańskiego, a jakby taki sam jak kilka poprzednich. Jego filmy naznaczone są pewnymi schematami, które z jednej strony uznać można za jego znak rozpoznawczy, z drugiej strony wykorzystywane łopatologicznie zabiegi, po którymś seansie się nudzą, wręcz zaczynają przypominać podróbkę samego Polańskiego. Aktorki jakby same nie wierzyły w tej projekt i lekko nim znudzone nie dały z siebie wszystkiego. Nawet one nie były w stanie naprawić scenariuszowych luk.



A może by tak trójkącik? 


Zapowiadało się całkiem nieźle. Znudzona rutyną parka postanawia urozmaicić swoje życie seksualne zapraszając do łóżka trzecią osobę. Wkrótce okazuje się, że fantazje erotyczne a prawdziwe życie to dwie różne sprawy, które ciężko pogodzić. Miała być zabawna, francuska komedia, a wyszło trochę mdławo. Ani zabawnie, ani żenująco (jak można było się spodziewać po tematyce filmu). Mówienie otwarcie o seksie w kinie nie zawsze się udaje, często wychodzą z tego „wyuzdane” melodramy z zacięciem pornograficznym, albo komedie oparte na żenujących łóżkowych wpadkach. Tu nie było ani jednego, ani drugiego, nie było też otwartego dialogu na temat seksualnych potrzeb człowieka... Bo mimo iż często marzymy o odważnych seksualnych przygodach w głębi duszy jesteśmy pruderyjni.


Czuwaj


Oj... dawno mnie tak film nie zirytował! Było dobrze, było naprawdę dobrze.
Zderzenie grzecznych harcerzy z patriotyczną piosenką na ustach z urwisami z bidula z papierosem w gębie, powodowało, że testosteron kipiał z ekranu. To miała być typowa lekcja o tolerancji, która niespodziewanie zmieniła się przepychanki nastolatków i prężenie mułów. I nawet TO dobrze się  oglądało, do czasu... Do momentu, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, wydarza się tragedia, a dzieciaki pozostawione same sobie decydują się na samosąd. Gdzieś ten potencjalnie dobry pomysł fabularny wymknął się spod kontroli, a rozwiązanie zagadki to już policzek dla widza. Dobrze budowane napięcie, gdzieś po godzinie zaczyna powoli uchodzić jak powietrze z dziurawego materaca, mimo iż twórcy usilnie z minuty na minutę próbowali atmosferę zagęścić, gdzieś po drodze pogubili się w obliczeniach rachunku prawdopodobieństwa i cały ten harcerski obóz trafił szlag. 


Twój Simon 


Typowi amerykańscy nastolatkowie, z typowymi dla nich problemami. Jak zwykle rozchodzi się o przyjaźń, miłość i bycie akceptowanym. 
Mam wrażenie, że podobnych filmów było już trochę, jednak tym razem w centrum mamy chłopaka, który niepewnym krokiem wychodzi z szafy. Widać takie filmy są wciąż potrzebne, skoro nadal powstają. 
Ja już chyba przestałam być targetem dla takich historii i mimo, że oglądało się to nieźle, niestety szybko o nim zapomnę.


Jestem taka piękna! 


Jestem taka piękna to przede wszystkim lekka i zabawna komedia o problemach, które dotykają każdego z nas, czyli kompleksach. Pod adresem twórców, jak i samej Schumer można skierować wiele zarzutów, że spłycają przekaz i łapią się żenujących czasem gagów. Jednak, kiedy przyjmiemy do wiadomości, że nie każdy film niosący za sobą jakiś wydźwięk musi być górnych lotów, z przyjemnością spędzimy w kinie te 2 godziny.

Renee może I nie jest najbystrzejszą z kinowych bohaterek, może jej motywacje bywają płytkie a logika wydaje się zaczerpnięta z Cosmopolitana, mimo to daje się polubić, ba momentami widzowi udaje się utożsamić z jej problemami. Bo któż z nas nie ma kompleksów, które niejednokrotnie hamują nas przed osiąganiem celów, o których marzymy? Jedni czują się brzydcy, grubi, inni zbyt głupi, by ze 100% mocą dążyć do spełnienia. A gdyby tak uwierzyć w siebie, choć na jakiś czas? Uwierzyć, że mogę wszystko, bo po prostu jestem taka piękna, że powalę wszystkich na kolana?


Zimna wojna 


Nie wierzę w tę miłość, ale film zachwyca wizualnie. Niepopularna opinia: nie czuję tej chemii. Pomysł pokazania miłości bez granic w ciężkich dla miłości czasach super, ale coś mi tam zgrzyta. Za mało pasji, za mało namiętności. Można by tłumaczyć, że w czasach powściągliwości nie było miejsca na wybuchy namiętności, a mimo to miłość tych wybuchów wymaga by była wiarygodna. Tego mi zabrakło. 
A poza tym uważam, że Pawlikowski jest narodowym skarbem Polski, trzeba o niego dbać, by tworzył więcej takich kinematograficznych perełek!


You Might Also Like

0 Comments

Instagram