Kosmicznie głupie dzieciaki (Między nami kosmos 2017)

10:00



Oglądając Między nami kosmos, zastanawiałam się, czy wszystkie nastolatki są takie głupie, czy tylko te amerykańskie w filmach dla nastolatków? Seans zakończyłam bez odpowiedzi na moje pytanie. Ale zacznijmy od początku.

Gardner to 16-latek, który urodził i wychowywał się na Marsie. Tak, na marsie. Jego matka poleciała na ekspedycje w ciąży, o dziwo dowiedziała się o niej dopiero w trakcie podróży na inną planetę... tak więc urodziła małego Marsjanina. Chłopak dorasta i w końcu łaskawie pozwalają mu polecieć na Ziemię, by poznać planetę swoich przodków aka. rodziców. Oczywiście w dobie podróży kosmicznych i internetu w tak zwanym międzyczasie chłopak zawiera internetową znajomość z Tulsą – zwyczajną ziemską dziewczyną. Internetowa przyjaźń wkrótce, jak łatwo się domyślić, zmieni się w niewinny romansik offline. Gardner leci na Ziemię w jednym celu – odszukania ojca, a jego nowa przyjaciółka ma mu w typ pomóc. I tu zaczyna się szereg ich bezmyślnych poczynań, za które każdemu z nich należy się lanie. Jak można być tak głupim, chciałoby się zapytać...




Rozumiem, że bycie nastolatkiem rządzi się swoimi prawami. Hormony buzują, dorośli stają się największymi wrogami, a najgłupsze pomysły wydają się odjazdowe. Tym bardziej, jeśli całe dotychczasowe życie spędziło się w „klatce” i teraz ma się okazję zaczerpnąć odrobinę wolności. Ale wszystko ma swoje granice.
Gardner postanawia odnaleźć swojego ojca za wszelką cenę, wydaje się nawet, że za cenę swojego życia, co jest całkowicie bezsensowne. Ucieka więc spod skrzydeł strasznych naukowców (co jest pierwszą głupotą), którzy jego zdaniem bezpodstawnie go więżą, zamiast pozwolić mu na eksplorowanie nowego dla niego świata, a tak naprawdę dbają o to, by jego nieprzystosowane do ziemskiej atmosfery ciało miało czas się zaaklimatyzować. Każde kolejne podejmowane przez niego działanie nagradzane powinno być zbiorowym facepalmem. Dzieci czasem powinny po prostu słuchać dorosłych i uzbroić się w odrobinę cierpliwości...

Podsumowując: Nie rozumiem, co w tym filmie robi Gary Oldman, czyżby miał kredyty do spłacania? Może gdybym miała 14 lat i nie była tak zgorzkniała, głupota filmowych postaci wydawałaby mi się nawet romantyczna. Niestety jestem dwa razy starsza i już szkoda mi tych 2 godzin.




You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive