[8. FKA] Festiwal Kamera Akcja - jak co roku było WARTO!

18:47






Kolejna edycja Festiwalu Kamera Akcja za nami. 4 dni wypełnione, filmami, dyskusjami, gastro-turystycznymi wyprawami, litrami wypitego alkoholu podczas filmowych (i nie tylko) dyskusji. Ta edycja była dla mnie wyjątkowo udana szczególnie pod względem filmowych wyborów – otóż ze wszystkich wybranych przeze mnie tytułów, nie spodobał mi się tylko jeden. Reszta w mniejszym lub większym stopniu podbiła moje filmowe serduszko. 


Lady M. reż. William Oldroyd

Kobieta jest w stanie wytrzymać wiele, dopóki coś w niej nie pęknie. Katherine zmuszona do ślubu ze starszym mężczyzną, który nigdy nie okazywał jej ani odrobimy uczucia, poniżana, niemalże więziona we własnym domu nagle zrzuca z siebie kajdany niewolnicy i przechodzi przemianę, uwalnia się z duszącego (w przenośni i dosłownie) gorsetu konwenansów, rozpuszcza idealnie dotąd zaplecione w ciasny kok warkocze i wdaje się w romans z przystojnym, nieokiełznanym parobkiem. Katherine zachłyśnie się swoją wolnością do tego stopnia, że gotowa jest zniszczyć wszystko i każdego, kto stanie na jej drodze. Ascetyczna scenografia, klaustrofobiczny klimat i paleta kolorów, która wzbudza ciągły niepokój – XIX-wieczna Anglia już dawno nie była taka duszna. 



Brimstone reż. Martin Koolhoven

Guy Pearce w roli Wielebnego z piekła rodem będzie mi się śnił po nocach jeszcze długo. Mocny thriller z Dakotą Fanning, który momentami wywołuje ciarki. Brutalna historia religijnego fanatyzmu, ubzduranej wiary, przywłaszczenia boskich niemalże praw, osadzona w XIX-wiecznej Ameryce, w małej wiosce holenderskich osadników, gdzie słowa pastora są wyrocznią, a nieposłuszeństwo jest drastycznie karane.
Nie był to przyjemny seans, brutalny świat, który Koolhoven prezentuje na ekranie zachodzi za skórę. Morderstwa, wieszanie, kazirodztwo, gwałty, znęcanie się nad dziećmi, zabijanie zwierząt to tylko kilka ze scen, którymi uświadczył nas reżyser. A mimo to do ostatniej minuty śledzimy wydarzenia z nadzieją, że dobro zwycięży... 



Maudie reż. Aisling Walsh

Totalne zaskoczenie! Ominął mnie grany w kinach, więc seans na FKA był idealną okazją do nadrobienia zaległości. Oscarowa rola (moim zdaniem) Sally Hawkins! Jeśli nie dostanie chociaż nominacji, będę zaskoczona. Wspaniale partnerował jej także Ethan Hawke. Ciepły film o prawdziwej miłości, która nie zawsze jest ładna, kolorowa i prosta. Związek Maudie i Everetta łapie za serducho, wzrusza, a przy okazji ani przez chwilę nie nudzi. Dwie mocne osobowości, które uczą się każdego dnia ze sobą żyć. Wspaniały film. Polecam z całego serducha!






20th Century Women reż. Mike Mills



Dorastanie w latach 70-tych to nie mogła być łatwa sprawa, ale czy kiedykolwiek była...? 

Jamiemu przyszło dorastać w towarzystwie rozwiedzionej matki, która nie do końca wie jak do niego dotrzeć, wolnego ducha sublokatorki Abbie – feministki bawiącej się na punkowych imprezach i Julie - jego skrytej miłości o wiele bardziej doświadczonej (przede wszystkim seksualnie) od niego. Te trzy kobiety będą miały duży wpływ na postrzeganie i doświadczanie przez niego świata, ale także na siebie same. Ciepła, zabawna, a przede wszystkim inteligentna opowieść coming of age z fenomenalną Annette Bening i Gretą Gerwig. Podobali Wam się Debiutanci? 20th Century Women też Wam się spodoba.





You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive