Zabawni gangsterzy (Pitbull. Niebezpieczne kobiety 2016)

19:09


Mam problem z Pitbullem... Niby oglądało się to fajnie, a mimo to mam wrażenie, że film ma więcej wad niż zalet. Ostateczna ocena jest mocno naciągnięta ze względu na to, że ten film jest po prostu przezabawny, a przecież komedią nie jest... więc o co chodzi...?

Fabuła trochę pretekstowa. Główny wątek który scala cały film to porachunki mafii paliwowej z policją, wojna podchodowa. Jedni próbują się wzbogacić, inni próbują ich powstrzymać wiecie jak jest. Muszą być ci źli i ci dobrzy. Chociaż tym razem bardziej kibicujemy chyba tym złym niż tym dobrym. A to wszystko przez postać Remka (Sebastian Fabijański) trochę nieprzewidywalnego szefa mafii. I tu nie chodzi o to, że Fabijański świetnie zagrał tę postać (bo moim zdaniem przesadził srogo, ale o tym zaraz), a o to, że jego bohater potrafi sobie poradzić w każdej, nawet najbardziej patowej sytuacji. Kiedy jesteśmy pewni, że to już koniec, no przecież tym razem się nie wywinie – on zawsze ostatecznie odwraca sytuację na swoją korzyść, a cała sala kinowa uśmiecha się pod nosem z myślą „Skurczybyk!”. Wracając do gry Fabijańskiego. Ten jego gangster to taki nieudany joker trochę. To bardziej karykatura gangstera niż obraz groźnego faceta. Remek ma trzy atrybuty w tym filmie – pen do wstrzykiwania insuliny (jest cukrzykiem stąd jego ksywa „Cukier”), którym równie dobrze mógłby wstrzykiwać sobie jakieś dragi, bo przez cały film wygląda jak przyćpany, drugi to grzywka opadająca na oczy spod której cały czas groźnie łypie i jeszcze motor, który ma chyba podkreślić jego skłonność do „życia na krawędzi”. I Fabijański tworząc swoją postać bazuje tylko na tych trzech rzeczach, żonglując nimi przez cały film. Nic poza tym.  Tu łypie smutno wzrokiem, tam wskakuje na motor zostawiając za sobą tumany kurzu, w innej scenie "narkotyzuje" się insuliną - serio momentami zachowuje się jakby był na haju. To jego przyćpane spojrzenie i ociągane ruchy na początku wydają się ciekawe, ale po 3 scenie zaczynają nudzić. Cukier zły, Cukier zadowolony Cukier smutny zawsze wygląda tak samo. 


Szkoda, że środek ciężkości odsunięto od starych, lubianych bohaterów. Stramowski, który tak naprawdę wybił się przecież na postaci Majamiego, na dobrą sprawę nie miał tu czego za bardzo pograć, podobnie Oświeciński, który w poprzedniej części był epicentrum głupiego ale bardzo zabawnego humoru – tu głupota jego bohatera zostaje podkręcona do granic możliwości, momentami już nie śmieszy, a żenuje.  Nową postacią, która dźwiga cały film na swoich barkach jest Zuza (Joanna Kulig), świeżo upieczona policjantka, który wikła się w romans z gangsterem. Szkoda, że to nie ona pozostaje w centrum uwagi, bo akurat Kulig zagrała tu fantastycznie. U niej widać całe spektrum emocji, wywołanych przez sytuację w której się znalazła. Komu być wierną? Policji czy kochankowi? Z czasem uświadamia sobie, że niemożliwym jest zjeść ciasto i mieć ciasto. Na początku trochę niepewna siebie, z czasem zamienia się w prawdziwie „niebezpieczną kobietę”. Drugą "niebezpieczną kobietą" jest żona Remka - Gośka (Alicja Bachleda Curuś), wrobiona w zabójstwo matki, odsiadująca dożywocie, młoda matka. Początkowo przerażona zahukana dziewczynka z czasem silna i pewna siebie kobieta, która będzie szukała zemsty na każdym, kto wyrządził jej krzywdę.



Największym problemem filmu jest jego wielowątkowość i to, że wiele scen jest całkowicie niepotrzebnych. Czasem miałam wrażenie, że Vega nagle przypominał sobie, „Hej, ludziom podobał się w poprzedniej części Majami to wrzućmy kilka scen z nim, żeby były...”, „Pitbull musi być zabawny, niech Starchu walnie jakimś durnym tekstem” itp. W totalnym oderwaniu od filmu te sceny i ci bohaterowie są świetni, ale niczego nie wnoszą do historii, niepotrzebnie wydłużając film i mącąc w fabule.  

Podsumowując: Idźcie na Pitbulla! :) Wiem, że brzmi to dziwnie biorąc pod uwagę, że w poprzednich akapitach pastwiłam się nad filmem, ale mimo iż ma sporo wad, ma też sporo zalet, które spowodują, że na pewno będziecie się dobrze bawić. Sytuacje bywają absurdalne do granic możliwości, humor tak głupi, że płaczesz ze śmiechu, postaci lekko przerysowane, a i tak wychodzisz z kina z zadowoleniem wypisanym na twarzy. Może jest gorszy od Nowych porządków, ale na 2 godziny znakomicie pozwala oderwać się od codzienności. 


You Might Also Like

0 Comments

Instagram