[7. FKA] Kamera Akcja - co widziałam

14:24


Dzieciństwo wodza (2015) reż. Brady Corbet

Trochę alegoryczna historia opowiadająca o tym jak czasy i otoczenie kształtują człowieka. Francuskie międzywojnie to czas dorastania małego Prescotta, ciągłe potyczki z ojcem – amerykańskim dyplomatą i matką za wszelką cenę próbującą wtopić się w zastane otoczenie, czas buzujących hormonów, a to wszystko w okresie politycznej niestabilności, w czym zanużona jest codzienność chłopaka - wciąż przewijający się przez dom politycy, dyplomaci, ciągłe rozmowy i dyskusje. Dorastanie w takim otoczeniu wyznacza kierunek na drodze do spęłnienia jego przeznaczenia zawartego w tytule filmu. Muzyka Scotta Walkera trzyma w napięciu od pierwszych sekund do samego końca. Łapie Cię na gardło i każe patrzeć na ekran, na którym napięcie rośnie z każdą minutą wyładowywane co chwila przez napady złości małego bohatera. Co ciekawe muzyka jest o 5% głośniejsza niż ta zazwyczaj stosowana w filmach według standardów Dolby. Corbet jak sam przyznał lubi ekstremalne doznania i częstuje nimi również nas poprzez ogłuszającą muzykę. Zabrakło mi tu wybuchu o kalibrze ostatecznego. Co prawda w ostatnim rozdziale opowieści o małym Prescott’cie wydarza się coś co uznać można za ostateczne starcie jednak trudno w tym wydarzeniu odczuć punkt kulminacyjny. Tak długo budowane napięcie nie znalazło ujścia – trudno powiedzieć czy to był zamysł reżysera, czy może jego niedopatrzenie, ale zdecydowanie czegoś tu zabrakło. Może mieliśmy opóścić salę kinową z poczuciem wciąż tlącego się niepokoju. Nawet epilog przedstawiający ostateczne wcielenie wodza, nie daje poczucia zamknięcia.



Ederly (2015) reż. Piotr Dumała


Surrealistyczna komedia wypełniona absurdalnym humorem opowiadająca historię z pogranicza jawy i snu. Nic dziwnego, skoro pomysł na ten film przyśnił się reżyserowi dawno temu. Jesteśmy gdzieś w Polsce – gdzie dokładnie tego nie wie nikt. Nawet twórcy pytani po seansie, gdzie kręcone były zdjęcia musieli się chwilę zastanowić by odpowiedzieć na to pytanie. Taki był bowiem ich zamysł, by głównego bohatera umiejscowić nigdzie, szukali miejsca jak najmniej charakterystycznego, jakiejś wioski po środku niczego. To geograficznie niedoprecyzowanie potęguje tylko magiczny aspekt tego miejsca. Słowa magiczny używam tu nie bez powodu, bo wydaje się właśnie takie moce posiadać. W zależności od tego, w którym miejscy bohater się znajduje to miejsce nadaje mu inną tożsamość. W jednej części miasteczka odgrywa rolę syna marnotrawnego, który wiele lat temu zniknął bez słowa, w innej konserwatora rzeźb, który na zaproszenie księdza przyjeżdża do pracy. Słow (Mariusz Bonaszewski) wędruje między jednym wcieleniem a drugim, a my idąc krok w krok za nim zaczynamy zastanawiać się, które wcielenie jest tym prawdziwym. Oni bohater, ani reżyser nie podaje nam jednoznacznej odpowiedzi. Za to pozostawia nas z pytaniem – kim naprawdę jesteśmy? Tym, za kogo się sami uważamy, czy tym za kogo ma nas otoczenie. Czy to ono determinuje nasze zachowania, czy swoją tożsamość budujemy w oparciu o obraz innych, czy jesteśmy autonomicznym jednostkami, które wiedzą kim są? Na to pytanie każdy z nas musi odpowiedzieć sam.






Creative Control (2015) reż. Benjamin Dickinson



Pierwsze określenie jakie przychodzi mi do głowy myśląc o tym filmie to tech-drama. Historia wszystkich Steve’ów Jobsów wannabe tego świata. Opowieść o facecie tak bardzo pochłoniętym przez rzeczywistość wirtualną, że zapomniał o aktualnej rzeczywistości. Kiedy na rynek wchodzi nowy produkt – Augmenta, okulary umożliwiające zabawę z wirtualną rzeczywistością, Dave musi szybko wymyślić marketingową strategię sprzedaży tego potencjalnie dochodowego produktu. Gdzieś między nieoczywistym doborem muzyki, czarno-białymi zdjęciami (w większości), scenerią typowego wyobrażenia korpo (trochę futurystycznego) ludzi pozamykanych w boksach oddzielonych ścianami z przezroczystego plexiglasu i ciętymi dialogami, dostajemy kolejną opowieść o współczesnym pokoleniu goniącym za sukcesem i pieniądzem, w rzeczywistości zagubionym w gąszczu oczekiwań innych i swoich żądz. Mimo Benjaminowi Dickinsonowi, który jest zarówno scenarzystą, reżyserem jak i odtwórcą głównej roli udało się stworzyć to całkiem zabawną opowieść, z fajnymi rozwiązaniami formalnymi – za co dostaje ogromny plus. 

You Might Also Like

0 Comments

Instagram