,

Sierpień w kinie (REKINY WOJNY, NERVE, KAMIENNE PIĘŚCI 2016)

13:15



















Rekiny wojny reż. Thodd Phillips

Co jesteś w stanie zrobić żeby hajs się zgadzał? Efraim i David  bardzo wiele. Dwóch dwudziestoparolatków, którzy zaczęli zarabiać grube pieniądze na handlu bronią robiąc przy tym niesamowite przekręty, które prawie uszły im płazem... prawie. Monitorując rządowe strony wygrywali kolejne zaopatrzeniowe przetargi dla wojska. Zaczynali powoli, ale wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, jeden udany interes prowadzi do kolejnego coraz większego, zera na czeku zaczynają się mnożyć, każde kolejne zlecenie wymaga większego poświecenia i przede wszystkim kreatywności. A czego jak czego kreatywności im nie brakuje i to ona staje się przyczyną ich problemów. American dream pełną parą.
Widać w Rekinach wojny inspiracje Wilkiem z Wall Street czy Big Short, niestety do poziomu pierwszego brakuje im humoru, a do drugiego dobrze poprowadzonej do samego końca narracji. Pod koniec film zdecydowanie zwalnia z tempa i traci gdzieś urok gorzko-słodkiej komedii. Tak czy inaczej to bardzo udany film, duet Jonah Hill oraz Miles Teller wypada rewelacyjnie. Sama rola Hilla powinna zgarnąć jakąś nagrodę!

Co ciekawe ta historia podobno wydarzyła się naprawdę, choć na potrzeby filmu jak można się spodziewać została trochę podkoloryzowana.



Nerve reż. Henry Joost I Ariel Schulman


Gdyby ten film nie był tak nachalnie targetowany na nastolatków mógłby być całkiem dobry. Pomysł na historię, w której ludzie wsiąkają w wirtualną rzeczywistość i pozwalają sobą rządzić dla kasy i fejmu - na plus, ale ta cała otoczka 'high school drama' trochę nudzi. Tak mogłyby wyglądać Igrzyska Śmierci XXI wieku. Dzieciaki rozbijające się po mieście ze smartphone'ami w ręku. Mamy popularną aplikację, w której użytkownicy rzucają sobie wyzwania. Im głupsze/bardziej niebezpieczne tym więcej kasy wskakuje na konto. Gra staje się coraz popularniejsza, a użytkownicy coraz odważniejsi. Główną bohaterką jest Vee, która jest nieśmiałą dziewczynką chowającą twarz za aparatem fotograficznym, która podpuszczona przez znajomych (a raczej wkurzona do tego stopnia, że postanawia choć raz w życiu zaryzykować) postanawia zagrać w Nerve. Nagle okazuje się być największym badassem, a razem z nowo poznanym graczem Ianem stanowią parę nie do pobicia. Od wyzwania do wyzwania gra przestaje być zabawą, a staje się niemal walką o życie. Ale jak to zawsze bywa w filmache tego typu, każda high school drama zakończy się triumfalnym przybiciem piątki, a łobuzy trafią na dywanik u dyrektora (nie dosłownie).
To co bardzo na plus to zdjęcia i operowanie światłem. WOW jak to się dobrze ogląda. Te neony, te kolory. Dave Franco nic nie robi poza uśmiechaniem się i wyglądaniem przyzwoicie, za to Emma Roberts daje radę. Już od czasów American Horror Story ma tendencje zwyżkową mam nadzieję, że tak pozostanie.


Kamienne pięści reż. Jonathan Jakubowicz

Z Kamiennymi pięściami mam jeden zasadniczy problem: mam wrażenie, że nie wnoszą niczego nowego do bokserskiego (lub po prostu sportowego) kina. Oto mamy historię człowieka, dla którego boks okazał się ucieczką od problemów życia codziennego. Ma na swoim koncie wiele sukcesów, jedną sromotną porażkę, która jak się tego spodziewamy pomogła mu wysunąć głowę z chmur, gdzie wsadził ją przekonany o swojej wyjątkowości po zachłyśnięciu się popularnością. Nic tak nie motywuje człowieka do pracy jak porażki. Durana też podniosły z ziemi, na której leżał zapity.
Duran wychowany w Panamie jako dziecko dosłownie walczył o przeżycie. Kradł, żeby jeść i nakarmić rodzinę, dopóki nie wszedł na ring i nie stał się najlepszym pięściarzem w historii  swego kraju. Kolejne sukcesy nadmuchały jego ego, był dobry, był świetny, był niepokonany... do czasu. Do czasu, kiedy powiedział słynne „no mas”, przerwał rewanżową walkę z Sugar Rayem Leonardem i zszedł z ringu. Dotychczasowi wielbiciele odwrócili się od swojego idola, który zhańbił twarz Panamy. Dla nich to była walka o honor, honor Panamy (działo się to w czasie walki o Kanał Panamski między USA a Panamą), zejście z ringu, poddanie się (w walce z amerykańskim bokserem) było jak policzek wymierzony rodakom. Ale Duran ostatecznie wrócił ring i pokazał, jak się powinno wygrywać.
Édgar Ramírez w roli Durana jest bardzo poprawny, choć nie porywa. Za to zaskoczeniem jest Usher (tak, ten piosenkarz), którego Sugar Ray jest najbarwniejszą chyba postacią w filmie i aż żałowałam, że jest go tam tak mało. Nie sposób nie wspomnieć o De Niro, bardzo wyważona rola trenera Durana. Nigdy wysuwa się na pierwszy plan, choć w życiu pięściarza stanowił jedną z najważniejszych i wpływowych osób. Ogólnie Kamiennie pięści to kolejny z wielu filmów opowiadających o miłości do sportu. Poprawny, przynoszący satysfakcję z seansu, jednak nie wnoszący niczego nowego. Po pysku nie dostaniecie, jedynie trochę was poturbuje.

You Might Also Like

0 Comments

Instagram