,

Dobre, bo polskie? Pff! (Kochaj, #WSZYSTKOGRA)

17:00


#WSZYSTKOGRA reż. Agnieszka Glińska


Poszłam na #WSZYSTKOGRA, zapłaciłam ponad dwie tychy za bilet i  powiem Wam - NICZEGO nie żałuję. Polacy skutecznie omijają gatunek, jakim jest musical - gatunek, który ja bardzo lubię i bardzo czekałam na to, że w końcu i nasi rodacy zaserwują nam współczesnego, godnego przedstawiciela... no to jeszcze trochę poczekam :) Mimo to doceniam, że ktoś jest na tyle odważny, by te eksperymenty rozpocząć. 

We #WszystkoGra był pomysł, szkoda tylko, że instrumentów nikt nie nastroił. Doceniam pomysł wykorzystania polskich przebojów (wcielenie go w życie trochę kuleje i wiele piosenek wciśniętych jest na siłę, nie mając poparcia w tym, co widzimy na ekranie), doceniam niektóre ich aranżacje, doceniam fabularny wątek próby ocalenia architektonicznej Warszawy, doceniam sam sposób, w jaki Warszawę pokazano na ekranie i to by było na tyle... (najbardziej doceniam twarz Sebastiana Fabijańskiego, ale to przemilczmy ‪‎sorrynotsorry).

Mimo wszystko byłam nastawiona, na całkowity niewypał, a niektóre sceny wywołały NAWET sympatyzujący uśmiech na mojej twarzy :)
#WszystkoGra trochę fałszuje. Może następnym razem wszystko zagra...





Kochaj reż. Marta Plucińska


Kochaj to kolejny polski film, który stara się być amerykańską komedią romantyczną. Niestety, na naszym podwórku wdaje się to za bardzo odklejone od rzeczywistości. Kluby ze striptizem, romanse z politykami, śluby w egzotycznych krajach. Ja nie mówię, że dziewczyny powinny bawić się w dyskotece z disco polo, Hanka winna stracić głowę dla pana z mięsnego, a Kaśka wychodzić za mąż w stodole rodziców, ale sorry, nie znam tego świata z filmu Marty Plucińskiej. Może w Płocku żyje się inaczej (btw miasto ładne, jechałabym) Za to znam te dziewczyny, widzę ich cechy w moich koleżankach, ale razem tworzą paczkę trochę sztuczną, na siłę pozszywaną, taki patchwork, w którym nic do siebie nie pasuje. 
Nie lubię filmów, które idą na skróty, Kochaj ścina wszystkie ścieżki wyznaczone przez kinematografię, bo nie ma czasu, bo wszystkiego trzeba "liznąć", o wszystkim powiedzieć, wszystko pokazać. Na koniec i tak wszystkie dramaty pozostają tylko wspomnieniem, czarne (z pozoru) charaktery zostają wybielone i happy end wali po oczach tak, że jeszcze długo po filmie odbija się widzom szczęściem bohaterów. 

Już nic więcej nie napiszę, poza jednym - moim zdaniem nie warto. Idziecie do kina na własną odpowiedzialność (żeby potem nie było, że nie ostrzegałam).



You Might Also Like

0 Comments

Instagram