Ukryta prawda (Ave, Cezar! 2016)

12:29


Magiczne Hollywood, gdzie każdy hangar skrywa inny świat. Biblijna opowieść, w której sławny aktor Baird Whitlock (George Clooney) wciela się w nawróconego Rzymianina. Podwodny świat wypełniony pływającymi tancerkami, w którym popularna aktoreczka (Scarlett Johansson) trzepocze pod wodą swoim syrenim ogonem. Knajpa wypełniona samotnymi, tańczącymi marynarzami, którym w brawurowym stepującym numerze przewodzi przystojny lovelas (Channing Tatum) i arystokratyczne salony, gdzie kowboj z krwi i kości (Alden Ehrenreich) próbuje swoich sił w roli amanta. Hollywood – miejsce, w którym każdy sen zamienia się w dochodowy film. Nad tym by trybiki tej maszyny do robienia pieniędzy przeskakiwały płynnie czuwa Eddie Mannix (Josh Brolin) – człowiek do zadań specjalnych. Na jego barkach spoczywa ciężar każdej porażki, a że w wielomilionowym przemyśle porażki ważą wiele, każdą z nich zamienia na sukces – ot, cała jego rola.


Potencjalnych porażek nie brakuje - z planu filmu o Cesarskim Imperium znika główny bohater, jak się potem okazuje porwany przez członków grupy o enigmatycznej nazwie Przyszłość. Mannix organizuje okup, w między czasie musi odwrócić uwagę dwóch wścibskich dziennikarek, które zamierzają obsmarować wytwórnię w prasie, znaleźć ojca dziecka dla jednej z aktorek i pomóc aktorowi, którego role do tej pory ograniczały się do jazdy konno i akrobacji, wcielić się w dramatyczną rolę amanta. A to wszystko w ciągu kilkudziesięciu godzin. Na dodatek próbuje rzucić palenia, a stres w pracy nie jest jego sprzymierzeńcem w tym trudnym zadaniu. Istne szaleństwo, które Mannix kocha i nie zamieniłby na najbardziej dochodową i stateczną pracę świata... a może jednak?


Złota Era Hollywood u Coenów to mieszanka pastiszu, ironii, groteski i dystansu. Z jednej strony śmiejemy się z anachronicznego podejścia do tworzenia filmów z drugiej z wątpliwej moralności tamtych czasów, gdzie jednego dnia konsultowało się możliwość obrazy uczuć religijnych z przedstawicielami największych religii świata, innego tuszowało erotyczne ekscesy wielkich gwiazd. Dzisiejsza zasada „nie ważne jak mówią byleby mówili” w czasach, kiedy najmniejszy skandal zakopywano tak głęboko by przez 60 lat nikt nie był w stanie się do niego dokopać, wywołałaby przerażenie na twarzach pruderyjnych amerykanów. Coenowski obraz Hollywood bywa zabawny, ale przede wszystkim jest złośliwy i to wcale nie w wredny sposób wytykający absurdalność tamtych czasów, wręcz przeciwnie - czuć tu wyraźny sentyment hołdujący tamtym czasom.

Podsumowując: Ave, Cezar! to groteskowy backstage hollywoodzkiego światka, którego absurdalność dziś wywołuje sympatyzujący śmiech. Poza tym... na filmy braci Coen idzie się w ciemno. :)

You Might Also Like

0 Comments

Instagram