Współczesny Kain i Abel (Ardeny 2015)

11:01


Ardeny, szczęśliwy krajobraz dzieciństwa zmienia się w spływający krwią i stojący ogniem pejzaż, mroczny, spowity mgłą, pokryty brudnym śniegiem i błotem. Podróż w tytułowe belgijskie góry odbędziemy w rytmie techno, które zamiast wprowadzić nasze kończyny w mimowolny ruch, spotęguje tylko depresyjne poczucie beznadziei. Tak wygląda świat bohaterów debiutu Robina Pronta – szare blokowiska, spotkania AA, więzienne kraty, a to wszystko przy akompaniamencie muzycznej łupanki, która przyprawia o ból głowy. Miejsce, do którego nie dochodzą promienie słońca, a ich deficyt uzupełniałają sztuczne światła solarium.


Kenneth wychodzi z więzienia. Kilka lat temu „dał się złapać” podczas napadu. Nie wiemy o co chodzi, wiemy jednak, że jego bratu Dave’owi i dziewczynie Sylvie udało się uciec. Kiedy Kenneth znów staje się wolnym człowiekiem oczekuje, że wróci do rzeczywistości sprzed odsiadki, niestety nic już nie jest takie samo. Dziewczyna już nie jest jego, a brat imprezy zamienił na uczciwą pracę, na dodatek zaczął planować rodzinę... z byłą dziewczyną brata. Kenny niczego nieświadomy wpada w sam środek „nowego” świata i zaczyna mieszać. Mimo iż reżyser nie rozwodzi się nad portretem psychologicznym swoich bohaterów, szybko jesteśmy w stanie odczytać, kto jaką rolę spełni w tym tragicznym scenariuszu. Bohaterowie Pronta są z góry skazani na porażkę, a nam pozostało tylko czekać i patrzeć jak do tego dojdzie. Dave i Sylvie żyją w zawieszeniu, zdając sobie sprawę z tego, ze powrót niepoczytalnego Kennetha uruchomi lawinę zdarzeń prowadzących do jednego – katastrofy, przed którą nikt się nie uchroni.



Klimat filmu zmienia się niepostrzeżenie, a gęsta atmosfera budowana od początku zaczyna szukać ujścia. Znajdzie je w tytułowych Ardenach, wraz z przekroczeniem ich  granic okaże się, że mityczna kraina szczęśliwości, o której marzył Kenny już nie istnieje. W tym momencie film robi nagły zwrot - z rodzinnego dramatu psychologicznego w gangsterski thriller rodem z Refna. Kenneth traci wszelkie resztki racjonalnego myślenia, kiedy orientuje się, że nikt nie czekał na jego powrót, życie toczyło się nieubłaganie dalej, a on nie był jego częścią. Dave staje się zakładnikiem furii starszego brata zmuszony by wziąć udział w jego szaleństwie. Filmowy obłęd osiąga punkt kulminacyjny, kiedy na ekranie pojawia się Jan Bijvoet czyli tytułowy Borgman Alexa van Warmerdama – to spotkanie w mrocznych Ardenach nie może skończyć się dobrze.

Podsumowując: Lubisz filmy Refna? Polubisz Ardeny. Lubisz mocne filmy z zakończeniem, które wbija w fotel? Polubisz Ardeny


You Might Also Like

0 Comments

Instagram