Życie na kredyt (Słaba płeć? 2015)

16:09


Zośka Suczyńska (Olga Bołądź) to prawdziwa korporacyjna harpia. Łamie serca, zarabia tysiące, jest piękna, mądra i pewna siebie. Mogłaby się znaleźć na okładce jakiegoś magazynu biznesowego z tytułem „Ludzie zazdroszczą mi sukcesu!”. Wielkie mieszkanie w Wilanowie z tarasem, wymarzona praca - gdyby to tylko była prawda... Zośka odkąd opuściła rodzinne gniazdko nauczyła się jednego – dobrze kłamać. A im bardziej ubarwisz swoje życie, tym większy szacunek zdobędziesz. Tak więc kolorowała swoją rzeczywistość siedząc w swojej kawalerce na Bródnie (bez tarasu) kupionej na kredyt, który najprawdopodobniej będzie spłacała do 60-tki, a którą dzieli z koleżanką, bo przecież taniej. 

„Słaba płeć?” to próba uchwycenia życia współczesnych 20-paro, 30-latków. Niestety próba nie do końca udana. Młodzi, wykształceni, wypruwają sobie żyły żeby zadowolić szefów (często idiotów). Żyją na kredyt w dożywotnich związkach z bankami. Wspinają się po szczebelkach kariery zapominając o jednym - im wyżej dojdziemy, tym upadek okaże się być boleśniejszy, więc robią wszystko by nie spaść. To samo robi Zośka – dla niej sukces ma tylko jedną twarz, jest to twarz zadowolonego szefa. 

 
Ten film ma jedną ogromną wadę – stereotypowe podejście do filmowego świata. Wszystko w nim jest przewidywalne do bólu:
  • Oczywiście, że Zośka zakochuje się w stolarzu Janku, który jest jej całkowitym przeciwieństwem. Janek jest ucieleśnieniem dobra i hipsteriady, ma swój zakład, którym struga w drewnie i jeździ zabytkowym autem i nosi koszule w kratę – brakuje mu tylko długiej brody i mógłby funkcjonować jako foto z Wikipedii przy definicji słowa drwaloseksualny.
  • Oczywiście, że próbuje sprostać oczekiwaniom mamusi, którą bardzo kocha i dlatego całe życie ją oszukuje.
  • Oczywiście, że jej najlepsza przyjaciółka, która na początku wydaje się być głupiutką blondynką, nagle pokazuje swoje pazurki, które wbija w plecy Zośki.
  • Oczywiście, że Zośka w chwili zwątpienia odrzuca wszystkie swoje zawodowe ambicje i przebranżawia się w 5 minut z Pani Z Korporacji w kelnereczkę (nie żeby uważała, że kelnerowania jest gorsze od pracy w korpo, ale na ekranie wypada to dość sztucznie, kiedy laska bez problemu zamienia torebkę za kilka tysi na tacę z brudnymi talerzami) i znajduje tam najprawdziwszych przyjaciół, których wcześniej nie miała.
  • Oczywiście, że mogłabym się jeszcze czepiać i czepiać, ale mi się nie chce...


„Słaba płeć?”powstała na podstawie książki „Suka” Katarzyny Grygi i wydaje mi się, że książka podobałaby mi się o wiele więcej. Czasem mam wrażenie, że papier jest w stanie udźwignąć o wiele więcej niż kinowy ekran. Na papierze nawet najbardziej suche suchary nie brzmią tak drętwo, niestety dialogi i teksty rzucane przez filmowych bohaterów po prostu zgrzytały. Krzysztof Lang miał plan bardzo ambitny, ale chyba zabrakło pomysłu na jego zrealizowanie.

Największy minus: przewidywalna historia.
Największy plus: dobra Bołądź i świetny Głowacki w roli szefa Zośki.
Podsumowując: zaśmiałam się ze 2 razy, kilka zażenowałam, Marcin Korcz to bardzo przystojny facet, a Głowacki daje radę w komediowych rolach. 
WTF: do dziś mnie zastanawia, dlaczego Zośka i jej przyjaciółeczka nosiły ciągle te same ubrania, czy nie mieli budżetu na kostiumy? :)


You Might Also Like

0 Comments

Instagram