Miłosny rollercoaster (Moja miłość 2015)

12:19


Kino nauczyło nas, że Francja to kraina miłości. O północy w Paryżu, Ostatnie tango w Paryżu, Amelia, Delikatność, Życie Adeli, LOVE (to tylko kilka tytułów, które jako pierwsze wpadły mi do głowy) i teraz Moja Miłość, francuskiej aktorki i reżyserki Maïwenn. Miłość romantyczna, zmysłowa, fizyczna, irracjonalna, toksyczna. Miłość ma wiele twarzy, a w filmie Maïwenn oglądamy je wszystkie.

Narratorką Mojej miłości jest Tony (Emmanuelle Bercot za swoją rolę otrzymała Złotą Palmę w Cannes), dojrzała, pewna siebie pani adwokat, która bezceremonialnie podrywa swojego przyszłego męża w klubie. Miłość uderza nagle i bardzo intensywnie jak przysłowiowa strzała amora. Przez chwilę nie widzą nic poza sobą, dopiero kiedy świat zewnętrzny zaczyna wkradać się w pole widzenia, kiedy zaczyna zauważać swoje wady, kiedy pojawiają się problemy okazuje się, że kochać to za mało. Tony potrzebuje więcej, Georgio (Vincent Cassel) nie potrafi już więcej z siebie wykrzesać, a wręcz chce mniej. Kiedy jedno ciągnie jak magnes, drugie umyślnie go odpycha. Trudno znaleźć złoty środek, kiedy dla jednego miłość to wszystko, a dla drugiego tylko jeden z elementów życia. Tony histerycznie próbuje trzymać się tego, co ostało się po ich wielkiej miłości, Georgio próbuje złapać oddech. I tak przez całe życie bawią się kotka i myszkę, bo żadne z nich nie potrafi powiedzieć dość. Przez 10 lat siłują się ze sobą nie wyciągając po drodze żadnych wniosków z lekcji, jaką podsuwa im życie. Tony po drodze zasmakuje stanów depresyjnych, kilku upokorzeń i poważnej kontuzji kolana (która o dziwo okaże się mieć zbawienny wpływ na jej zdrowie psychiczne). Okaże się, że jej pewność siebie to tylko maska, a pod nią skrywa się krucha i wrażliwa na otoczenie (szczególnie mężczyzn) kobietka. Feministki się obrażają, bo znowu kobieta daje sobą pomiatać na prawo i lewo, ale czy miłość właśnie nie tak działa na ludzi? Traci się zdolność jasnego, klarownego myślenia, a czasem i dumę chowa się do kieszeni. Co prawda w jej wypadku to zaślepienie urokiem Georgio trwa trochę za długo i po kolejnym wybryku jej męża mamy ochotę potrząsnąć nią i przemówić jej do rozumu, jednak w ostatecznym rozrachunku jesteśmy w stanie ją zrozumieć – kobietę która obsesyjnie trzyma się tej miłości, którą bardziej lub mniej wciąż okazuje jej ukochany.


Georgio cały czas będzie sobą - lekkoduchem z wielkim ego, przy czym na tyle uroczym, że rozumiemy dlaczego Tony pragnie by był tylko jej miłością. Vincent Cassel już w pierwszej scenie rozkochuje w sobie widownię, ale od razu można wyczuć, że nie będzie to miłość szczęśliwa. Jego bohater wydaje się być lekkim żartem, puszczeniem oczka w stronę burżuazyjnej, artystycznej części Francuzów. Bawiących do rana w towarzyskie alkoholu i narkotyków, egoistycznych snobów, którzy swoje potrzeby stawiają na pierwszym miejscu, życiowych hedonistów.

Moja miłość to przede wszystkim historia wielkiej, intensywnej, ale i toksycznej miłości. Uczuciowy rollercoaster, u jednych tak jak Tony powoduje mdłości i aktywuje marzenia o życiowej stabilizacji, innych podobnych do Georgio tylko nakręca. Dwie tak różne osobowości nie są w stanie zbudować silnego związku, bo mimo iż wszystkie romanse wmawiają nam co innego – samo uczucie jako fundament nie udźwignie tego wszystkiego, co niesie życie.  

Podsumowując: jeśli lubisz historie o miłości bez lukru, za to z pewną bolesną dozą prawdziwości - idź na Moją miłość!
Największa zaleta: humor! Niekontrolowane wybuchy śmiechu gwarantowane!

You Might Also Like

0 Comments

Instagram