,

W kilku słowach (Carol, Dziewczyna z portretu, Brooklyn)

16:54














Dziewczyna z portretu reż. Tom Hooper

Hooper gra bezpiecznie. Wywołuje podziw, ale nie zachwyt. Być może jest to zabieg umyślny – sięgając po scenariusz Lucindy Coxon oparty na powieści Davida Ebershoffa chce dotrzeć do możliwie najszerszej publiczności. Zamiast sięgać po narzędzia, które wzbudziłyby intensywne reakcje emocjonalne, on wydaje się od nich uciekać. Stawia na piękną formę, w którą owija trudny dla przeciętnego widza, a mimo to bardzo popularnych dziś temat. Wizualnie na najwyższym poziomie, emocjonalnie nie szarpie za żadną strunę. Być może gdyby film pojawił się rok, dwa lata wcześniej wywołałby większe poruszenie, teraz niestety najciekawszym jego elementem jest to jak Eddie Redmayne wypadnie w roli kobiety, moim zdaniem wypada zbyt manierycznie. Największy podziw wzbudza Alicia Vikander – w roli Gerdy Wegener. Jej reakcje, emocje, zachowania łapią za serce, wzbudzają do przemyśleń, zachęcają do skonfrontowania się z filmową sytuacją. Ona jest najmocniejszym punktem tego filmu. 




Carol reż. Todd Haynes

Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów 2016 roku zawodzi bezceremonialnie. Po Toddzie Haynesie reżyserze takich perełek jak „Mildred Pierce” czy „Idol” spodziewałam się o wiele więcej. Niestety pod powierzchnią dopracowanej charakteryzacji i wyjątkowo ładnej scenografii kryje się dość nudna historia, która nie wzbudza w widzu żadnych emocji. Zastanawiają mnie zachwyty i wysokie oceny, czy ludzi naprawdę porwała na przeciętna historia, która w żadnym momencie nie wynosi się ponad filmy o podobnej tematyce. Historia zakazanej miłości dwóch kobiet w latach 50 powinna ekscytować, angażować widza, poruszać. Jedyne co ja poczułam to znudzenie oczekiwaniem na zachwyt. Nie kupuję dystyngowanego zachowania Blanchett ani manieryzmu Mary. Wszystko jest tu poprawnie ładne i niepoprawnie nudne. 



Brooklyn reż. John Crowley

Bardzo stonowana, nostalgiczna opowieść o tęsknocie za domem, o dojrzewaniu, o odkrywaniu swojej tożsamości. Młodziutka Ellis opuszcza ukochaną Irlandię i wyrusza w nieznane lądy Ameryki. Ta podróż w dorosłość to zarazem prawdziwa lekcja życia. Saoirse Ronan wypada fantastycznie jako dziewczyna rozdarta uczuciowo między dwóch mężczyzn, między dwa miejsca na Ziemi. Delikatna, skromna i bardzo szczera we wszystkim co robi. „Brooklyn” to też historia o miłości, jakiej dziś w kinie coraz mniej. Pełnej niewinnych spojrzeń, podchodów, wyznań, mężczyzn zabiegających o względy kobiety. Romantyczny relikt, który powoli przechodzi do lamusa, nawet w kinie. Przyjemny film, który wprowadza człowieka w dobry nastrój.


You Might Also Like

0 Comments

Instagram