Film nie tylko dla fanów Bonda (Spectre 2015)

09:44


Nie ma drugiej takiej serii filmów, która przez 50 lat wzbudzałaby taki entuzjazm kinomanów. 24 filmy później, najnowszy film o przygodach „nieśmiertelnego” agenta 007 bije rekordy box office'u i zarabia więcej niż jakikolwiek film przed nim. Fani z całego świata tłumnie idą do kin, by po raz kolejny przekonać się, w jaki sposób tym razem Bondowi uda się pokonać swoich wrogów. Tylko co zrobić, kiedy fanem nie jesteś? A o dziwo są tacy ludzie... Ba, ja należę do tej grupy. Nie wiem jak to się stało, ale ominął mnie cały ten bondowski szał. Moim pierwszym filmem o angielskim agencie był Skyfall i... na tym się skończyło. Nie dlatego, że film mi się nie podobał, wręcz przeciwnie, uważam że był świetny! Po prostu jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, by nadrobić wszystkie 22 poprzednie filmy. Historia Bonda nigdy nie interesowała mnie na tyle, by to zrobić. Ta postać jest tak głęboko osadzona w popkulturze, że mimo iż filmów nie oglądałam, książek nie czytałam to i tak wiedziałam ogólnie sporo i ta wiedza mi wystarczała.
Teraz przyszedł czas na Spectre – najgorętszą premierę tej jesieni. I szczerze powiem, że mimo iż fanką Bonda nie jestem, bawiłam się na niej świetnie! To jest dowód na to, że Spectre to film na tyle dobry, że nawet jeśli nie przebierałeś od tygodni nóżkami na myśl o wycieczce do kina na nowego Bonda i tak jest szansa, że ci się spodoba! A oto kilka innych.


Obsada

Zaczynając od bohaterów drugoplanowych po samego Daniela Craiga – obsada jest praktycznie bez zarzutu. Team bondowski czyli Monnepenny (Naomie Harris), Q (Ben Whishaw) i M (Ralph Fiennes) oraz team antybondowski czyli C (Andrew Scott) i Oberhauser (Christoph Waltz) - nikogo bym nie wymieniła. Są nowe twarze - Adrew Scott, który gra faceta dążącego do zamknięcia programu "00", gdyż uważa go za relikt przeszłości i Christoph Waltz, czyli „najnowszy” przeciwnik Bonda – oboje wypadają tak, jak na dobrych antybohaterów przystało. I choć wielu czepia się, ze Waltz we wszystkich swoich rolach jest wtórny, tutaj wcale mi to nie przeszkadzało. Sam Bond jest przecież bardzo wtórną serią, opartą na znanych nam schematach zarówno fabularnych jak i postaciowych. Jedyny zgrzyt poczułam w kwestii bondowskich kobiet. Pomysł na bohaterkę Monici Bellucci był fajny – najstarsza dziewczyna bonda, nawet nie dziewczyna, a kobieta – ale wprowadzenie wątku do filmu totalnie bezsensowne i niepotrzebne. Ten wątek tam był tylko po to, by pokazać ją w bieliźnie. I tyle. Druga dziewczyna Bonda na zdjęciach wyglądała świetnie, niestety nie dała sobie rady w filmie. Léa Seydoux w ogóle nie wyczuła klimaty bondowskiej serii, była trochę zbyt poważna, sztywna, trochę za mało uwodzicielska, wygladała jak zagubiona w lesie sarenka. Rybie usta i oczy bambi. O ile ją lubię, tak tu niestety nie dała rady.

Humor

To czego nie można odmówić Bondowi, to jest poczucia humoru. Nawet w czasie najpoważniejszych rozmów potrafi przemycić jakiś żarcik rozładowujący napięcie. Czy jest w opresji, czy podrywa dziewczyny, czy rozmawia z szefem  -humor go nie opuszcza i chwała mu za to, bez tego teatralność bondowskich filmów byłby nie do zniesienia.


Fabuła i sceny akcji

Najczęściej padający zarzut w kierunku Spectre to nieprawdopodobne sceny akcji, które się kupy nie trzymają. Ale czy to nie jest właśnie urok Bonda? Skąd nagle ta powaga i oczekiwanie prawdopodobieństwa ekranowych zdarzeń? Gdyby to było prawdziwe życie Bond zginął by zapewne w góra 5 filmie albo byłby już kaleką na wózku. W Bondzie ma wybuchać, mają latać samoloty, mają rozgrywać się niesamowite pościgi, ma Ci po prostu opadać szczęka. Razem z tym samolotem masz się unosić i opadać w fotelu. Masz się zachwycić – nic więcej! A biorąc pod uwagę, że wiele z tych kaskaderskich scen była kręcona bez komputerowej ingerencji – wow! Jeśli przymkniecie oko na tę szczyptę nieprawdopodobieństwa będziecie się bawić świetnie – przestańcie być sztywniakami doszukującymi się wszędzie błędów! :) Nikogo nie dziwi, że Bond od 50 lat wygląda jak facet w średnim wieku, ale czepiają się samolotów przelatujący przez stodoły i wlatujących w samochody... #Fucklogic
A jeśli o fabułę chodzi... to nic Wam nie zdradzę, bo po co psuć zabawę? Jest Bond, jest jego przeciwnik, tajemnica z przeszłości, jest M, który się wkurza, są Monneypenny i Q, którzy jak zwykle pomagają naszemu agentowi, jest Meksyk, Maroko, Rzym, jest miłość i seks. Czyli wszystkie składniki, znane z poprzednich serii i które wszyscy najwidoczniej lubią, bo po 50 latach Bond nadal zapełnia kinowe sale. Idźcie i usiądźcie na jednej z nich. Wyluzujcie, przestańcie cwaniakować i dobrze się bawcie! :)



You Might Also Like

3 Comments

Instagram