[31. WFF] O tym, co obejrzałam na 31. WFF

10:54


Warszawski Festiwal Filmowy dobiegł końca. W tym roku obejrzałam niestety tylko 5 filmów, choć plany miałam ambitne. Jak zwykle na festiwalach trafiałam na filmy lepsze i słabsze – w tym roku zaczęłam od całkiem przyjemnych w odbiorze przeciętniaków (Przebaczenie, Koszmar, Lato Sangaile), by zakończyć 2 filmami, które rozwaliły mnie emocjonalnie (Pokój i Powrót), i które bardzo gorąco Wam polecę w następnym wpisie. Oba mają już dystrybucje w Polsce, dlatego warto wypatrywać ich kinowych premier. Tymczasem parę słów o pozostałych trzech filmach.

Przebaczenie (reż. Petri Kotwica)

Film fińskiego reżysera Petri Kotwicy prezentowany był w Konkursie Międzynarodowym. Zainspirowany by doświadczeniami samego twórcy, który uległ wypadkowi samochodowemu – wydarzenie to i męczące go koszmary nakłoniły go do stworzenia Przebaczenia.
W drodze na porodówkę Kiia i Martin uderzają w coś autem. Okoliczności,w jakich się znajdują nie pozwalają na dokładnie sprawdzenie w co uderzyli. Kiia rodzi zdrowego chłopca, jednak w szpitalu poznaję kobietę, która tej samego nocy przyjechała na ostry dyżur ze swoim mężem, którego ktoś potrącił i odjechał z miejsca zdarzenia. Kiia zaczyna podejrzeć, że jej szczęście stało się czyimś nieszczęściem.
Bohaterowie znajdują się w sytuacji, w której znaleźć się można każdy z nas. Jak wybrać mniejsze zło, czy można to robić? Jak żyć w poczuciu winy i czy da się je odkupić? Podczas seansu nie można pozbyć się pytania – co ja bym zrobił/a w zaistniałej sytuacji? Na szczególną uwagę zasługuje odtwórczyni roli Kii, czyli Laura Birn, która świetnie przedstawiła rozterki moralne głównej bohaterki.
Po seansie nasuwa się inny skandynawski film, który w podobny sposób prezentował relacje kobieta – mężczyzna,czyli zeszłoroczny Turysta. Tam też kobiety są jednostkami silniejszymi, które zdecydowane są działać, w przeciwieństwie do mężczyzn, którzy tracą całą odwagę w momencie konfrontacji z trudną sytuacją, Podobnie rzecz się ma w Przebaczeniu, Martin nie potrafi i nie chce stawić czoła temu co się wydarzyła, całą sytuację wolałby zamieść pod dywan, kiedy Kiia stara się poznać prawdę nawet jeśli miałaby być niewygodna.


Koszmar (reż. Akiz)

Horror w rytmie techno. Nastoletnia Tina mieszka w Berlinie, wieczory spędza na upijaniu się i ćpaniu wszystkiego co wpadnie jej w ręce. Przeżywa mnie lub bardziej szczęśliwe miłości i tańczy z przyjaciółkami na rave'owych imprezach. Zaczyna się z nią dziać coś dziwnego, zaczyna słyszeć ogłosy, których nikt inny nie słyszy i wiedzieć rzeczy, które nie istanieją. Otoczenie zaczyna traktować ją jak wariatkę, ona sama zaczyna powątpiewać w swoje zdrowie psychiczne. Ostatecznie akceptuje swoje lęki, które przybierają postać małego, pokracznego, wiecznie głodnego stworka nieodstępującego dziewczyny na krok. Widz podobnie jak bohaterka przestaje odróżniać co jest prawdą, a co tylko koszmarnym wyobrażeniem dziewczyny. A ta niepewność skąpana jest w głośnych elektronicznych dźwiękach i teledyskowym klimacie. Coś innego, coś kolorowego i świeżego. Arcydziełem Koszmar może nie jest, ale ciekawą propozycją kontrastującą z horrorami na jedno kopyto, które zalewają kina.


Lato Sangaile (reż. Alanté Kavaïté)


Beztroskie lato w małym litewskim kwiateczku przeradza się w intensywny okres odkrywania własnej tożsamości. Sangaile siedemnastolatka z lękiem wysokości marząca o lataniu, o ironio! :) Introwertyczna dziewczyna każdego niemal dnia przemierza na rowerze wiejskie dróżki, by podziwiać samolotowe akrobacje, które na Litwie są bardzo popularne. Podczas imprezy przypominającej wiejski festyn poznaje Auste – swoje całkowite przeciwieństwo - żywiołową, spontaniczną, wesołą dziewczynę, która zaczyna ją intrygować. Tak zaczyna się historia, która w założeniu miała opowiadać o wchodzeniu w dorosłość, odkrywaniu siebie, swojej seksualności – typowy coming of age movie, z ładnymi litewskimi pejzażami w tle. I opowiada dokładnie o tym, niestety nie na tyle sprawnie by zaintrygować widownię. Film owszem ogląda się przyjemnie, niestety bardzo szybko ulata z głowy. Czegoś tu zabrakło, jest ładnie niestety mało wiadrygodnie. 

You Might Also Like

0 Comments

Instagram