Irański western o wampirach (O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu 2014)

22:46



Po latach osładzania wizerunku wampirów w kinie przyszedł w końcu czas na filmy, które przystępne są nie tylko dla rozmarzonych 14-latek. Tylko kochankowie przeżyją, Co robimy w ukryciu, a teraz też O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu przywracają godność temu jakże wdzięcznemu tematowi filmowemu. O Dziewczynie… to pełnometrażowy debiut Any Lily Amirpour - Brytyjki z irańskimi korzeniami, który wzbudził ogromny entuzjazm krytyków po Sundance’owej premierze. Nie trudno im się dziwić, bo Amirpour genialnie żongluje konwencjami i odniesieniami filmowymi, by w rezultacie zaserwować widzom romantyczny horror w konwencji kina noir i amerykańskich westernów z domieszką irańskiej kultury. Mroczny obraz bad girl w wersji retro, która wymierza sprawiedliwość w imieniu kobiet w zdemoralizowanym Bad City.
Film opowiada historię Arasha (Arash Marandi), irańskiego Jamesa Deana, dilera narkotyków mieszkającego z uzależnionym ojcem, który pewnego dnia spotyka tajemniczą dziewczynę (Sheila Vand) w czadorze. Nieświadomy jej mrocznej natury chłopak, zakochuje się w pięknej nieznajomej.
Bad City to miasto znajdujące się gdzieś w geograficznym niebycie. Klimatem przypomina trochę amerykańskie Sin City, ciemne zaułki, puste ulice pokryte dymem fabrycznych kominów, rozświetlone jedynie światłem ulicznych latarni. Od świata Rodrigueza i Tarantino różni je przede wszystkim język panujący na ulicach i ubiór kobiet – mury pokryte perskimi napisami i czadory, pod którymi chowają się mieszkanki Bad City. Filmowy minimalizm, którym charakteryzuje się film Amirpour podkreślony został dodatkowo czarno-białymi zdjęciami. Stylistykę retro odczuć można nie tylko w kreślonym za pomocą zdjęć klimacie, ale i w sposobie portretowania bohaterów. Tytułowa dziewczyna zasłuchuje się w muzyce Lionela Richiego puszczaną z płyt winylowych, a nocne eskapady odbywa na deskorolce, Arash z kolei wozi się Cadillakiem z 56 roku, a stylówę kradnie Jamesowi Deanowi z Buntownika bez powodu. A to wszystko przy akompaniamencie ścieżki dźwiękowej łączącej irańską muzykę z inspiracjami zachodnimi. To, co Amirpour opanowała do perfekcji to budowanie nastroju. Klimat grozy i tajemniczości wypełnia film od pierwszych minut. Oniryczna narracja hipnotyzuje, a poszczególne sceny stają się prawdziwą wizualną ucztą.

Nasza wampirzyca to demoniczna mścicielka, kryjąca się w ciemnościach obserwatorka, atakująca tylko mężczyzn i to tych, którzy w uporem maniaka szerzą zespucie lub tych, którzy z umiłowaniem znęcają się nad kobietami. Tym samym O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu staje się ciekawym głosem w walce o prawa kobiet – tych znieważanych na co dzień przez mężczyzn, ale i także – kobiet muzułmańskich żyjących w patriarchalnych systemie.

O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu zachwyca warstwą wizualną, muzyczną i fabularną. Intryguje, ale i bawi jednocześnie. Kawał wyśmienitego kina, które pozostaje w głowie na bardzo długo. Idźcie do kina, bo takiego filmu o wampirach jeszcze nie widzieliście!


You Might Also Like

0 Comments

Instagram