Zwierciadło duszy (Początek 2014)

12:30





Brit Marling wyrobiła sobie pewną markę – są nią filozoficzne filmy sci- fi, które zamiast straszyć wizjami wrogich kosmitów, pobudzają do refleksji po seansie i działają na wyobraźnię. Mimo iż znajdują się daleko od naukowej prawdy, dają poczucie istnienia czegoś więcej, głębiej, jakichś światów „poza”. Światów, w które chce się uwierzyć, mimo iż rozumie podpowiada: nie. Filmów, w których nie fakty są najważniejsze, a klimat jaki twórcy potrafią stworzyć wokół niedorzecznych teorii prezentowanych na ekranie. Mike'owi Cahillowi (Druga Ziemia) udało się to zrobić po raz kolejny.

Ian to naukowiec, zafascynowany ludzkim okiem i zmysłem widzenia w ogóle. W pracy próbuje dowieść, że ludzkie oko powstało w procesie ewolucji, po pracy robi zdjęcia oczu przypadkowych ludzi. Od dziecka zafascynowany ludzkim okiem przykładał obiektyw aparatu do każdej napotkanej pary oczu. Na Halloweenowej imprezie poznaje tajemniczą dziewczynę w masce, która równie szybko jak się pojawiła – znika, pozostawiając po sobie tylko zdjęcie swoich oczu. Zbiegiem niewytłumaczalnych racjonalnie okoliczności udaje mu się odszukać dziewczynę i od razu poczuje do niej trudną do pojęcia rozumem więź. Tajemnicza Sofie to całkowite przeciwieństwo Iana – ezoteryczna piękność z prostym acz bardzo uduchowionym umysłem. Na odległym końcu miłosnej układanki stoi Karen – laboratoryjna partnerka Iana, z którym łączy ją naukowa pasja i kariera.



Karen i Ian spędzają w laboratorium długie godziny bawiąc się w Boga, a dokładniej szukając dowodów na jego nieobecność. Szukają możliwości genetycznych manipulacji komórkami organizmów, by obalić istnienie Boga, na co jako dowód przez wiele lat podawano niemożność powstania w procesie ewolucji pewnych zbyt skomplikowanych materii takich jak na przykład ludzkie oko. Próbują odnaleźć w najprostszych organizmach gen PAX6, poddać go manipulacji i w efekcie zbudować oko od podstaw, dodając tym samym dodatkowy zmysł organizmom, które wcześniej go nie posiadały. 

Sophie i Ian spędzają długie godziny w łóżku, w mieszkaniu, spacerując, poznając siebie, zakochując się jeszcze bardziej. Sophie stara się przekonać Iana życie to coś więcej niż naukowe fakty, Ian twardo trzyma się swoich przekonań mówiących, że wszystko da się wytłumaczyć dzięki równaniom, algorytmom i doświadczeniom. Starcie dwóch światów, które zarazem zbliżają i oddalają ich od siebie.

To co zaczęło się jako typowy traktat o miłosnych trójkątach, rozdarciu między reprezentującą naukę Karen i jej antagonistkę ezoteryczną Sofie, przechodzi stopniowo na inny pułap – metafizyczny, gdzie naukowe badania nie wykluczają, a wspierają rozmyślania o istnieniu duszy i możliwościach jej reinkarnacji. I Origins to trójwymiarowy obraz podejmujący temat miłości, nauki i metafizyki zachowując przy tym zadziwiającą harmonię między emocjonalnym a naukowym aspektem historii.

You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive