Ból istnienia (Cake 2014)

10:40


Słyszysz Jennifer Aniston i pierwsze co myślisz – Przyjaciele albo Kobiety pragną bardziej albo Dorwać byłą albo jakaś inna mniej lub bardziej romantyczna komedia. Słyszysz dobra rola dramatyczna Jennifer Aniston i myślisz... myślisz.. i myślisz... i teraz śmiało możesz powiedzieć Cake. Niestety filmy z Aniston mają to do siebie, że po jednym seansie szybko o nich zapominasz. Ja, z pamięci nie potrafię wymienić więcej niż 3 tytułów, w których ją widziałam. Zazwyczaj grywa te same role, tak samo wyglądających bohaterek, w podobnych filmach. Nie w Cake. Tu nie ma słodkiej Jen z nieskazitelnie ułożonymi włosami, 46-letniej kobiety, która wygląda lepiej niż ty po 20-stce. W Cake Jen w końcu przestaje być Jen, a staje się swoją bohaterką - Claire Simmons. Nie ma słodkiej dziewczyny z sąsiedztwa – jest bohaterka z krwi i kości. W końcu Aniston, w końcu!

Claire cierpi na chroniczny ból spowodowany poważnym wypadkiem samochodowym. Przez ciągle doskwierający ból popadła w lekomanię, na dodatek grupa wsparcia, która miała jej pomóc, przynajmniej psychicznie, okazuje się nie być pomocną w najmniejszym nawet stopniu. Jedna z kobiet tam uczęszczających (Anna Kendrick) popełnia samobójstwo, co nie daje Claire spokoju. Zaczyna interesować się życiem kobiety, stara się ją zrozumieć, w nadziei, że pomoże jej to pogodzić się z jej własnymi demonami.
CINELOU

Claire nie jest osobą, do której pałamy automatyczną sympatią. Przetłuszczone włosy, cyniczne komentarze sączące się z jej ust niczym jad, skłonności do lekomaństwa, lekkie zgorzknienie – trochę odpychająca osobowość. Ale im więcej czasu spędzamy w jej towarzystwie, tym bardziej zaczynamy rozumieć i... współczuć. Uczucie, które zrodzi się w nas względem tej bohaterki trudno będzie nazwać sympatią, to będzie bardziej współczucie i nadzieja, że uda jej się pogodzić z nawiedzającymi ją demonami. Aniston rewelacyjnie oddała dramatyzm swojej postaci – kobiety samotnej, której non stop towarzyszy ból, zarówno fizyczny jak i psychiczny, spowodowany tragicznym wydarzeniem z przeszłości, które cały czas rzuca cień na jej obecny stan. Nie potrafi się z niego wyzwolić, cały czas głęboko przeżywa i rozpamiętuje to, co jej się przytrafiło. Tak długo, jak nie pozwoli sobie zrobić kroku na przód, tak długo będzie tkwiła w tym miejscu, które ją niszczy od środka i nie pozwala chwycić za wyciągniętą w jej kierunku pomocną dłoń. A jest ich wiele. Psychoterapeuci, fizjoterapeuci, grupy wsparcia, przyjaciele, rodzina. Claire z uporem maniaka odrzuca każdą formę mocy. Jest to pewna forma kary. Karze siebie, choć nie jest winna temu, co jej się przytrafiło.
CINELOU

Cake to nie jest jeden z tych przyjemnych filmów na sobotnie popołudnie. Film, w czasie którego 5 razy sprawdzimy fejsa i zaparzymy 3 herbaty z nudów. Pozbawiony jest oczywistych rozwiązań, płytkich puent, przewidywalnego happy endu. Coś cały czas trzyma nas przed ekranem i każe patrzeć, przyglądać się, a przede wszystkim interesować się losami głównej bohaterki. W końcu rola Aniston, która zapada w pamięć. Szczerze polecam.

You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive