,

Filmowe podsumowanie roku 2014

16:01


    Przyszedł koniec roku, a wraz z nim czas na podsumowania. Lubię podsumowania, przeglądać listy top magazynów filmowych i innych blogerów. Co kogo zachwyciło w danym roku. Co rozczarowało. Czy moje typy pokrywają się z innymi? Poniżej przedstawiam Wam moje filmowe podsumowanie 2014 roku, a w nim 3 najlepsze filmy tego roku, największe zaskoczenia, rozczarowania i kompletne pomyłki. Tak więc zaczynajmy!

NAJLEPSZE


The Grand Budapest Hotel reż Wes Anderson

   Numer jeden tego roku. Wes Anderson udowodnił słuszność moich uczuć względem jego filmografii. Śmiało mogę go nazwać moim ulubionym reżyserem. Każdy jego film daje mi ogrom kinomaniackiej satysfakcji. A sam Grand Budapest Hotel? „Jest pyszny jak wypieki filmowego Mendla (przynajmniej na takie wyglądają). Nie wiem jak wy, ale ja lubię słodycze i nigdy nie mam ich dość.” Mimo iż seans wspominam okropnie - w pełnej sali, było za ciepło, a ja byłam zbyt zmęczona - film i tak zrobił na mnie ogromne wrażenie. Polecam wszystkim bez wyjątku.
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Co robimy w ukryciu reż. Jemaine Clement Taika Waititi

   Zachwyt od Warszawskiego Festiwalu Filmowego nie zmalał ani trochę. To film, który zrobil na mnie największe wrażenie i myślę, że obejrzę go jeszcze nie raz. „Co robimy w ukryciuto genialna satyra na wszystkie horrory o tematyce wampirze jakie powstały. Wypełniona czarnym humorem, ironią, sarkastycznymi żartami i widocznym dystansem twórców do swojego dzieła. Jeden z najzabawniejszych filmów jakie oglądałam w tym roku. Nie, wróć – nawet w przeciągu ostatnich dwóch lat. Nie sposób się nie śmiać.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Ona reż. Spike Jonze

   Film Jonze to obraz futurystycznej przyszłości mówi o potrzebie bliskości i uczuciowych porażkach. Jedna z najgorętszym premier początku 2014 i zarazem ta, która pozostawiła po sobie najsilniejsze wrażenia. Mało tego, bardzo pozytywne wrażenia! "Her przypomina mi trochę filmy Richarda Linklatera (Przed wschodem słońca, Przed zachodem słońca, Przed północą), na które znalazłam kiedyś w jakiejś recenzji świetne określenie "talking-lovers movies". Najlepsze momenty filmu Jonza jak i filmów Linklatera to właśnie te, w którym obserwujemy interakcje między głównymi bohaterami, długie rozmowy dwójki ludzi, w czasie których zarówno my jak i oni obserwujemy rodzące się między nimi uczucia." CZYTAJ RECENZJĘ >>

ZASKOCZENIA


Hardokor Disko reż Krzysztof Skonieczny


    Zdecydowanie mój ulubiony film polski tego roku. Nieprzewidywalny, ciekawy, powiew świeżości. Krytykowany przez wielu za brak jakiejś jasnej puenty - dla mnie to największy plus. Skonieczny zmuszą widza to myślenia i interpretowania na swój własny sposób. „Emocjonalnie Skonieczny trzyma nas na skraju, nad przepaścią. Rzuca koktajlem Mołotowa by za chwilę ugasić pożar i tak w kółko. Na koniec stojąc na zgliszczach zadajemy sobie pytanie: I co teraz? A odpowiedzi na to pytanie musimy udzielić sobie sami.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

The Rover reż. David Michôd

   The Rover na listę największych zaskoczeń trafia za sprawą Roberta Pattinsona. Pierwszy raz przyjemnie się na niego patrzyło. „Muszę wypluć każde oszczerstwo jakim obdarzyłam Pattinsona – jego rola w The Rover – pierwsza klasa. W końcu pokazał, że potrafi być kimś więcej niż rozmemłanym wampirem, czy przewrażliwionym kochankiem. Za postać Reya, którą tu wykreował ma u mnie wielkiego plusa i znika z mojej czarnej listy aktorów, którymi gardzę.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Gość reż Adam Wingard


   O Gościu słyszałam wiele dobrego i kiedy w końcu sama go obejrzałam przyznałam tym wszystkich pochwalnym głosom rację. „Gość to trochę taka mozaika znanych nam wszystkim klisz, które układają się w lekko surrealistyczną, trochę kampową, ale dającą dużo kinowej satysfakcji satyrę na amerykańskie thrillery. Oglądajcie i bawcie się dobrze!”
CZYTAJ RECENZJĘ >>




ROZCZAROWANIA

Imigrantka reż James Gray

   Jakoś tak dziwnie się złożyło, że największe tegoroczne rozczarowania mają wspólny mianownik – polskość. Historia polskiej emigrantki Ewy – długo wyczekiwana przeze mnie premiera ze świetną obsadą i wydawałoby się historią, którą trudno będzie zepsuć. A jednak się da... „Ani mnie ta historia nie poruszyła, ani nie wzruszyła. Jedyne co dobre w tym filmie to nazwiska aktorów i to tylko one mogły przyciągnąć kogoś do kina na tę pełną stereotypów, jałową historię siłującą się na bycie kolejnym wielkim melodramatem.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Obietnica reż Anna Kazejak

 Polskiego kinu daję i dawać będę niezliczone szanse, bo jak dowiódł ten rok pojawiają się perełki. Ale dawno mnie żaden film tak nie rozczarował, jak Obietnica właśnie. Drzemał w tej historii potencjał, jego niezliczone pokłady, szkoda, że ich nie wykorzystano. „Ten film byłby udany, gdyby reżyserka zaprzestała upiększania zepsutej rzeczywistości i zamiast skupiać się na klimacie z instagramowego feedu, dała wybrzmieć dramatowi, jaki spotkał bohaterów.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Obce Ciało reż Krzysztof Zanussi

 Największe rozczarowanie Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Największa porażka Krzysztofa Zanussiego. „Ani historia o bezlitosnej rzeczywistości korporacji mnie nie przekonała, ani kreacje aktorskie, ani nawet strona realizacyjna. Wynudził mnie ten film niesamowicie jak żaden inny już dawno.” #nudaWIELKAnuda
CZYTAJ RECENZJĘ>>




NAJGORSZE


Miłość bez końca reż Shana Feste

  To jedyny film z całego zestawienia, o którym nic nie napisałam na blogu. Ten film był tak kiepski, że nawet nie zasługiwał na blogowy pojazd. Jedyne, o czym marzy się po seansie Miłości bez końca to by zapomnieć te 1,5 godziny jak najszybciej. Trywialniejsza i sztuczna kopia Pamiętnika. A Pamiętnika się nie tyka! Pomysły skopiowane z innych melodramatów i komedii romantycznych i zmiksowane tak by udawały coś nowego. Niestety zrobione zostało to tak nieudolnie, że nawet najmniej wprawny widz zorientuje się, że to WSZYSTKO już gdzieś było. #nuda

Pożądanie reż. Lisa Azuelos

   Oh, z tego seansu pamiętam najbardziej kołatającą się po głowie myśl – wyjść, czy nie wyjść z kina. „Pożądanie to trochę przydługa reklama perfum. Oglądasz ładne obrazki, o bohaterach nie dowiadujesz się niczego, tylko patrzysz jak zmieniają pozycję, dotykają się czasem, a w tle zmienia się pejzaż, żeby nie było zbyt nudno. Różnica jest taka, że reklamy perfum trwają 30 sekund, nie 1,5 godziny.
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Spódnice w górę! reż. Audrey Dana


    Lubię Vanessę Paradis, więc przez wzgląd na nią dałam Spódnicom szansę, mimo że już trailer zapowiadał film słaby, bardzo słaby – czasem jednak trzeba wierzyć trailerom! „Chyba ktoś tu usiłował nakręcić francuską wersję Seksu w wielkim mieście, ale zamiast seksu, romansu i bohaterek, z którymi chcesz się zaprzyjaźnić mamy kilka paryżanek, o których nie dowiadujemy się niczego poza tym, że chciałyby... ale nie potrafią.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

Rio, I Love you 

   Ten film musiał trafić do zestawienia, bo to był wyjątkowy seans, podczas którego Monika z Okiem Kinomaniaka płakała ze śmiechu, a obie śmiałyśmy się z ekranowych niedorzeczności tak głośno, że w pewnym momencie obawiałyśmy się, że ktoś nas w końcu wyprosi z sali. „Przez cały seans powracało pytanie: Dlaczego, dlaczego ten film powstał? Do teraz nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Jedyne co wyniosłam z seansu Rio to przeświadczenie, że to miasto wyjątkowo piękne, w którym można by zrobić ładne zajęcia na insta. Nic więcej.”
CZYTAJ RECENZJĘ >>

You Might Also Like

8 Comments

Instagram

Blog Archive