[30. WFF] Warszawski Festiwal Filmowy część druga.

20:20

Felix i Meira reż. Maxime Giroux

Mój pierwszy seans w ramach Warsaw Film Festival, czyli Felix and Meira. Historia miłości, na drodze której stoi kultura i religia. Obraz przedstawiający dwójkę ludzi, którzy mimo iż mieszkają tak blisko, pochodzą z dwóch całkiem różnych światów. I to ich w sobie pociąga najbardziej.

Meira należy do wspólnoty ortodoksyjnych Żydów, o jej życiu decyduje religia. O tym jak się ubierać, co robić, jakiej muzyki słuchać, a raczej nie słuchać. Tym co dodaje je otuchy by przetrwać każdy kolejny dzień jest jej córeczka. Do czasu aż pewnego dnia poznaje Felixa, który tak bardzo różniący się od członków chasydzkiej społeczności wydaje się być wyjątkowo interesujacy.

Film zadaje pytanie o ty, czy możliwy jest związek ludzi pochodzących z dwóch rożnych kultur. Bohaterowie szukają zrozumienia w drugiej osobie i znajdują je całkiem przypadkiem w sobie nawzajem. Lecz kiedy przychodzi czas na rozpakowanie bagażu doświadczeń okazuje się, że nie na wszystko znajdzie się miejsce. To co podobało mi się najbardziej to brak w filmie gwałtownych, szalonych namiętnych uniesień – to co najczęściej w filmach o podobnej tematyce występuje. Bohaterowie Nagle zakochują się w sobie i namiętność staje się ich siłą napędową ich jedyną motywacją, zaślepia. Tu wręcz przeciwnie, uczucie staje się tylko pretekstem dla Meiry by na początku zacząć się tylko zastanawiać nad możliwością zmiany swojego życia. Motywuje ja a nie kieruje jej zachowaniem.

tiff.net

Name me reż. Nigina Sayfullaeva

Name me to rosyjski dramat opowiadający historię dwóch moskiewskich nastolatek, które opuszczają stolicę w poszukiwaniu ojca jednej z nich. Jednak na progu jego domu postanawiają zamienić się tożsamościami i tak oto ze zmienionymi imionami wywracają życie mężczyzny do góry nogami.

Dziewczyny to dwie kompletnie rożne osobowości. Ola to cicha, nieśmiała dziewczyna, która jedyne czego chce to uzyskać od ojca odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego ją zostawił. Ale nie potrafi sama tego zrobić, więc zabiera ze sobą przebojową Saszę, która nie mając nic do stracenia zgadza się na zamianę ról, a na dodatek przychodzi jej to z zaskakującą łatwością. Bo mimo iż dziewczyny wiele dzieli, szczególne pod względem charakteru, to łączy je przede wszystkim potrzeba posiadania rodziny. Obie wychowywały się w rozbitych rodzinach, Olę wychowywał ojczym, Sasza nie miała w swoim życiu figury ojca. To czego obie szukają to odpowiedzi na pytanie jak by to było mieć prawdziwego ojca, którego substytutem staje się Sergiej – biologiczny ojciec Oli.

Dzięki szybkiemu tempu prowadzenia historii film ogląda się świetnie. Bez zbędnych dłużyzn i irytujących scen, które nic nie wnoszą do fabuły. Całkiem dobry film, wypełniony niestety wieloma przewidywalnymi schematami.

twitchfilm.com

Carmina i Amen reż. Paco León

Świetne uczucie, kiedy idziesz na film niczego się po nim nie spodziewając i dostajesz perełkę. Carmina y Amén to czarna komedia z najwyższej póki.

Kiedy mąż Carminy nagle umiera, kobieta postanawia nie zawiadomić o tym władz, dopóki nie odbierze pieniędzy, które dostać miał jej mąż. Córce Carminy początkowo nie podoba się ten pomysł, jedna szybko ulega namowom matki i posłusznie gra w grę, która zapoczątkowała matka. I tak oto Carmina spędza weekend ze zwłokami męża w mieszkaniu, ukrywając je przed wścibskimi sąsiadami i gośćmi, a nie jest to łatwe, bo nagle każdy czegoś od Carminy chce,

Przezabawny film, a to przede wszystkim za sprawą fantastycznej głównej bohaterki. Carmina to prawdziwa gangsterska wśród gospodyń miejskich. Czarny, a zarazem kolorowy charakter. Nerwy ze stali, chłodna kalkulacja, papieros w ręce, złowieszcze spojrzenie i ciepłe słowa płynące z jej ust. Film wypełniony żartami sytuacyjnymi, które szczerze bawią – warto zobaczyć. Dobra zabawa gwarantowana!

novela.pl


Moja syrenka, moja Lorelei reż. Nana Djordjadze 

My Mermaid, My Lorelei poza ładnymi obrazkami niestety niewiele wnosi. O filmie przeczytać można, że to historia miłosna, która udowadnia, że wiek nie stoi na przeszkodzie prawdziwemu uczuciu, a mi tu tych prawdziwych uczuć właśnie zabrakło. Bohaterowie są sztuczni, historia naciągana.

14-letni Fedor postanawia się ożenić. W dziewczynie kocha się od jakiegoś czasu, a teraz kiedy na wiejskiej potupai wygrała samochód – staje się jeszcze bardziej pożądaną partią. Los chciał, że wybranka jego serca Nyura nie dość, że starsza od niego o 4 lata to jeszcze znacznie bardziej doświadczona dziewczyna. Marzy o zostaniu aktorką, w międzyczasie ćwicząc różne pozy i role z okolicznymi mieszkańcami. Jednak zakochany Fedor nie poddaje się tak łatwo i w końcu nawiązuje bardzo niewinny romans z dziewczyną. Jak łatwo się domyślić jedyne, co wyniesie z tego związku to nie samochód, ani wymarzoną żonę, a złamane serce. Film miał potencjał by zauroczyć, niestety go zmarnował. Liczyłam na o wiele więcej.

truemanproduction.com

You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive