,

Tydzień Filmów Tureckich (Kochaj mnie i Sen motyla)

16:05


   Tydzień Kina Tureckiego zakończył się w czwartek. Dzięki Międzynarodowemu Bosforskiemu Stowarzyszeniu Kina przez cały tydzień w trzech miastach Polski (Warszawa, Kraków i Łodź) można było oglądać dokonania tureckiej kinematografii. A sam przegląd zorganizowano w ramach obchodów 600-lecia nawiązania polsko-tureckich stosunków dyplomatycznych. Podchodziłam do tematu dość sceptycznie, choć z wielkim zaciekawieniem, bo to było moje pierwsze spotkanie z kinem tureckim i przyznać muszę, że było całkiem udane. 
   W ciągu tygodnia polskiej widowni zaprezentowano m.in.: Zimowy sen Nuriego Bilge Ceylana, Czyściec Yeşim Ustaoğlu, Yozgat Blues Mahmuta Fazıla Coşkuna, Asfaltowe kwiaty Kamila Koça, Znój Erdema Tepegöza, Spłonie, kto najbliżej ognia stoi İsmaila Güneşa, Jak się kręci lody Yüksela Aksu, Lal Semira Aslanyüreka, Sen motyla Yilmaza Erdogana oraz Kochaj mnie Mehmeta Bahadıra Era i Maryny Gorbach. Po pokazach odbywały się spotkania z twórcami, w czasie których odpowiadali na pytania widowni.
   Mnie niestety udało się dotrzeć tylko na dwa filmy, ale za to trafiłam na 2 bardzo dobre filmy. Pierwszy z nich - Sen Motyla obejrzałam na inauguracji przeglądu, która odbyła się w warszawskiej Kinotece 4 października i tylko zaostrzył mój apetyt na tureckie kino.

Sen motyla (2013) reż. Yilmaz Erdogan

  Bohaterów poznajemy na chwilę przed wybuchem II wojny światowej, Muzaffer Uslu i Rustu Onur to ambitni poeci, którzy marzą o tym, by pewnego dnia zobaczyć swoje nazwiska na okładce magazynu literackiego. Konkurują o serce tej samej kobiety, niestety na przeszkodzie stoi ich status społeczny, a przede wszystkim ich choroba – obaj chorują na gruźlicę. W tamtych czasach na wyleczenie szansę miał mały procent ludzi, jednym sposobem był pobyt w sanatorium, do której bardzo trudno było się dostać.
  Sen motyla to poruszająca opowieść o przyjaźni i miłości. O walce o przetrwanie i życie w zgodzie ze swoimi ideałami, pielęgnując swoje pasje i nie poddając się do samego końca. To film o prawdziwych artystach, dla których ich sztuka (w tym wypadku poezja) jest ich całym życiem. To także film o miłości, która niejednokrotnie popycha do podejmowania pochopnych decyzji, która jednak daje siłę by walczyć o każdy kolejny dzień.




Kochaj mnie (2013) reż. Mehmet Bahadır Er i Maryna Er Gorbach

Dwa kraje, dwie kultury, dwa języki i dwoje całkowicie różnych od siebie ludzi, którzy mimo tych licznych różnic znajdują wspólny mianownik. Sasza - znudzona i nieszczęśliwa Ukrainka mieszkająca ze starszym i bogatym facetem, który jak łatwo się domyślić sprawuje w jej życiu bardziej role sponsora niż ukochanego. Szafa wypchana drogimi torebkami, ubraniami od najlepszych projektantów, drogi samochód, wypchany portfel i ciągle łzy w oczach. Jakże trywialnie, a zarazem prawdziwe w kontekście tego filmu zabrzmi powiedzenie „pieniądze szczęścia nie dają”. Sasza może kupić wszystko, czego zapragnie, niestety pragnie tego czego kupić się nie da – miłości, zdrowia i szczęścia. Miłości dla siebie, zdrowia dla babci i szczęścia dla matki.
Cemala na kilka dni przed ślubem przyjaciele zabierają na wieczór kawalerski. Kierunek Ukraina – ich zdaniem mekka dobrej zabawy i tanich prostytutek. Cemal już pierwszego wieczoru trafia do domu Saszy. Dzieli ich wszystko, a jednak widać między nimi porozumienie jakiego wcześniej nie doświadczyli. Coś co miało być jedno nocną przygodą zmieni ich samych, a także znacząco wpłynie na ich życie.


You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive