[5. FKA] Najlepsze momenty Festiwalu Kamera Akcja

15:34



  Minęło zaledwie kilka dni, a ja już tęsknię za Łodzią, FKA i ludźmi, z którymi spędziłam te kilka dni. Festiwal Kamera Akcja obfitował w atrakcje - pokazy filmowe, panele dyskusyjne, warsztaty - czyli wszystko to, co dla kinomana najlepsze. Wyjechałam naładowana pozytywną energią i z przekonaniem, że wrócę tam za rok! 
  W dzisiejszym tekście przedstawię moje top 5 momentów z ubiegłego weekendu. Chwile, kiedy myślałam sobie - TAK! - dobrze, że tu jestem. 
Moje Highlight'y FKA: 

5. Panel dyskusyjny Magiczny VHS

 Każdy z nas pamięta chyba erę VHSu (chyba, że jesteś bardzo młodym człowiekiem, który na słowo wideoodtwarzacz kręci głową zdezorientowany). Goście opowiadali o tym, jak rozwijał się rynek VHS w Polsce, a jak wygląda sytuacja teraz. Jednak wisienką na torcie było wejście smoka jakiego dokonał Jacek Samojłowicz - z pieskiem na rękach, w czarnych okularach, który modnie spóźniony (pojawił się na 20 minut przed końcem) oznajmił zgromadzonym, że to on stworzył rynek VHS w Polsce. 


facebook.com/kameraakcja [Fot. Paweł Mańka]

4. Spacer po Łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych


   Ostatniego dnia festiwalu czekał na nas spacer po Łódzkiej Fabryce snów, czyli po terenie i wnętrzach byłej Wytwórni Filmów Fabularnych. Kryje się tu kawał historii polskiego kina, to tu powstały Zakazane piosenki. Buszowaliśmy wśród taśm w archiwum Filmoteki Narodowej, co sprawiło nam wszystkim nie lada radochę - okrywanie kolejnych tytułów poukładanych w stosy taśm, a wszystko okraszone ciekawymi anegdotkami - super sprawa!



3. Małe stłuczki

  Specjalnie darowałam sobie seans w warszawskim kinie, by móc obejrzeć film na FKA, a bezpośrednio po nim uczestniczyć w warsztatach dotyczących jego dystrybucji. Twórcy opowiedzieli o tym, jak pozyskali pieniądze, jak pracowało się na planie oraz jak wypromować tak mały i niezależny film.

  Asia i Kasia zajmują się rozbieraniem domów. Rozbierają meble z bibelotów i pamiątek, ściany z rodzinnych obrazów, szafki z zastawy i szkła. Część udaje im się sprzedać, część pakują w pudła które ustawiają jedno na drugim w swoim mieszkaniu. Nagle w życiu dziewczyn pojawi się Piotr, który całkowicie zmienia dynamikę w układzie dziewczyn.

  Małe stłuczki zachwycają przede wszystkim nastrojem. Jasne zdjęcia, piękne kadry, Łódź przedstawiona tak, że masz ochotę wyruszyć na spacer śladami filmowych bohaterów. Postaci tak bardzo dziwaczne w zachowaniach, a zarazem tak nam bliskie. Delikatnie odrealnione, a jednak takie namacalne. Dodatkowo świetna ścieżka dźwiękowa z muzyką Enchanted Hunters. Wspomnieć muszę o cudownej czołówce - jednej z lepszych, o ile nie najlepszych, jakie widziałam od baaardzo dawna. Małe stłuczki to film dopracowany w każdym szczególe. Przynajmniej pod względem technicznym. Fabularnie czegoś mu brakuje - być może tak bardzo sili się na głębie, że na powierzchni niewiele widać. A może to widz za bardzo stara się dostrzec w nim głębie i nie skupia się na tym, co po prostu widać na ekranie? Mnie Małe stłuczki kupiły całkowicie, przede wszystkim swoim klimatem hipsterskiej Łodzi, w której nie ważne, czy produkujesz pudełka, czy wywozisz opróżniasz domy ludzi z niepotrzebnych rzeczy, zawsze masz ciekawą historię do opowiedzenia.
pisf.pl

2. III Ogólnopolskie spotkanie blogerów

#blogerzyfilmowipoznajmysie   
  Oficjalne spotkanie blogerów miało odbyć się w sobotnie południe, jednak z większością spotkaliśmy się już w piątek (a nawet czwartek) - tak naprawdę cały festiwal był jednym wielkim spotkaniem blogerów. Filmy oglądaliśmy razem, na panele chadzaliśmy na razem, spotykaliśmy się na warsztatach, razem jedliśmy, a nawet spaliśmy. Razem wypijaliśmy litry energetyków by nie zasnąć na kolejnych projekcjach, razem piliśmy piwo i rozmawialiśmy o kinie. 3 dniowy zjazd blogerów w Łodzi, chyba najlepszy jaki był. Szkoda tylko, że część osób nawet nie próbowała się z nami zintegrować... ale cóż - #życie. 

facebook.com/kameraakcja [Fot. Marta Strzelczyk / Alone Photography]

1. Legendy Kaspara Hausera

  Dla mnie osobiście największym odkryciem był film Legendy Kaspera Hausera. 1,5-godzinny "klip' ze świetnymi czarno-białymi zdjęciami (a raczej biało-czarnymi , bo biel zdecydowanie przeważa) Tareka Bena Abdallaha, a przede wszystkim tym, co robi w tym filmie największe wrażenie i zostaje w głowie na długo, czyli muzyką Vitalica. Legendy to nie jest zwykły film, to film totalny. Zdecydowany numer jeden całego festiwalu.

  Pewnego dnia morze wyrzuca na brzeg nieprzytomnego młodego chłopaka. Jego pojawienie się wywołuje nie lada sensację wśród mieszkańców wyspy. Jest to plejada groteskowych postaci - ksiądz, księżna ze sługą, dziwka, szeryf i pusher. Każdy w Kasparze próbował będzie odnaleźć inną postać - mesjasza, oszusta, cudotwórcę. W filmie znajdziemy motywy biblijne, baśniowe, a nawet western - wszystko to w rytm elektronicznej muzyki, przy akompaniamencie absurdalnego humoru. A Kaspar ubrany w dres i słuchawki rozkręci niezły rave na ekranie.

polskieradio.pl

You Might Also Like

3 Comments

Instagram

Blog Archive