[5. FKA] Matka jest tylko jedna (Mommy 2014)

13:04


   W piątek na ekrany kin wszedł kolejny film złotego chłopca film czyli Mommy Xaviera Dolana. Film, który wywołał największą falę narzekań wśród moich znajomych na Festiwalu Kamera Akcja. Bo za długi, bo nudny, bo w ogóle co to było, bo jednak Dolana nie lubią itd. Przyznaję można by spokojne z 30 minut z tego filmu wyciąć, niektóre sceny były przydługie, niektóre nic nie wnosiły do fabuły - spokojnie można by się ich pozbyć, dzięki czemu widz nie wierciłby się tyle w kinowym fotelu. Ale poza tymi dłużyznami jestem jedną z niewielu osób, które ze mną ten film widziały i szczerze może powiedzieć - podobało mi się.

Po wyjściu Steve'a z ośrodka resocjalizacyjnego, Diane musi zaopiekować się agresywnym synem. Z pomocą przychodzi jej sąsiadka, mająca problemy z wysłowieniem, nieśmiała i zakompleksiona Kyla – która wciągnięta w tę niezwykłą relację zaniedba swoje prywatne życie. Mommy to przede wszystkim film o niezwykłej relacji matki i syna, którzy są do siebie tak bardzo podobni, że trudno im bez siebie żyć – a razem jeszcze gorzej. To Steve w tej relacji rozdaje karty – prowokuje, manipuluje, to od jego humoru zależy jak potoczy się dzień. Ale Dolan koniec końców okiem kamery zawsze wraca do matki, od której wszystko się zaczyna i na której wszystko się kończy. Arogancka, zbyt wulgarnie jak na swój wiek ubrana Diane, to kobieta gdzieś na skraju. Próbuje ułożyć sobie życie, choć ciągle coś staje jej na drodze. Próbuje wychować syna, choć nie daje sobie rady z jego napadami agresji, nie umie prosić o pomoc, więc manipuluje uczuciami innych, nie umie przyznać się do tego, że sama posiada uczucia, więc udaje.

thetfs.ca
W Mommy dominują rozchwiane nastroje – w jednej chwili śmiejemy się wraz z bohaterami, by za chwilę poczuć wręcz dyskomfort spowodowany tym, co widzimy na ekranie. Bohaterowie, którzy pomagając sobie niszczą siebie wzajemnie. Gdzieś po omacku błądzą w psychologicznych zawirowaniach, próbując wskazać drugiej osobie drogę, na której sami się potykają. Trójkąt pokracznych prób i błędów. Relacja wypełniona dobrymi intencjami, które trudno wprowadzić w życie.

Na uwagę zasługuje także bardzo pomysłowa gra z formatem ekranu. Otóż film nakręcony został w formacie 4x4, a większość wydarzeń wpisana została w kwadrat . Wydarzeniom przedstawionym w kwadracie towarzysz uczucie beznadziejności, problemy się piętrzą a bohaterowie miotają się na ekranie. Wraz z poprawą sytuacji ekran się rozszerza (ze świetnie wpasowaną sceną) by potem znów wraz z pogorszeniem sytuacji wrócić do pierwotnej formy. W filmach Dolana fabuła ma takie samo znaczenie co forma. Tym razem w odróżnieniu od swoich poprzednich filmów nie postawił na przeestetyzowaną stylistykę. Nadal zauważyć możemy skupienie na szczególe, kadry, kostiumy, scenografię, kolory dopracowane w każdym szczególe, jednak tym razem to nie one wysuwają się na plan pierwszy, a bohaterowie. Trzy postaci z krwi i kości, każda tak bardzo od siebie rożna że ich zestawienie wydaje się nienaturalne. Nieprawdopodobne trójca.


ropeofsilicon.com
Tadusz Sobolewski napisał o Mommy, że „to film o miłości i walce matki i 16-letniego syna, ale wyzuty z wszelkiego sentymentalizmu. Nietragiczny. Grany w sposób niebywale żywiołowy, improwizowany” i trudno się z nim nie zgodzić. Żywiołowości nie brakuje żadnemu z aktorów, w szczególności wzrok trudno oderwać od Antoine-Olivier Pilon – który w roli Steve'a jest rewelacyjny. Rozchwiany emocjonalnie, stale gdzieś na granicy szału a emocjonalnej poprawności. Nieprzewidywalność bije z jego oczu. Mam nadzieję, że Mommy to tylko początek jego wielkiej kariery.

Muzyka chwilami tak bardzo odstawała od tego co na ekranie, że pierwsze dźwięki piosenek Oasis czy Lany del Rey wywoływały uśmiech zmieszania, ale po kilku dźwiękach czułam, że ta piosenka pasuje tu jak żadna inna. Po raz kolejny Dolan sięgnął po popkulturowe wstawki i wyszło mu to rewelacyjnie. Ostatnia scena przy dźwiękach Born to Die – aż nie chciało mi się opuszczać sali kinowej.

Mommy uważane jest za najdojrzalsze dzieło Dolana. Przyjemnie jest patrzeć jak jako reżyser dojrzewa na naszych oczach. Jest to film niewątpliwie wart uwagi! Szczególnie jeśli podobały Wam się jego wcześniejsze filmy.

 



You Might Also Like

2 Comments

Instagram

Blog Archive