Paryskie huśtawki nastrojów (Spódnice w górę! 2014)

20:13

i-film.eu
  Jesteśmy w Paryżu mieście miłości, jednak naszym bohaterkom trudno jest  tę miłość znaleźć, ba, w ogóle w życiu im trudno. Albo są samotnymi kobietami sukcesu, albo zaniedbanymi matkami, tkwią w nieszczęśliwych związkach lub też nie mogą się zdecydować, z kim chcą w związku być lub czy chcą go w ogóle. I tym o to sposobem streściłam Wam całą fabułę filmu. Bo poza ładnymi kobietami, modnymi fatałaszkami i paryskim klimatem niczego ten film do zaoferowania nie ma.

Bohaterek mamy tu kilka, żadna z nich nie wysuwa się znacząco na przód. Nazwiska mamy tu zachęcające Vanessa Paradis, Isabelle Adjani, Sylvie Testud szkoda tylko, że postaci grane przez te panie ani ich historie nie są wciągające. Oto kilka kobiet, w różnym wieku miota się na ekranie  w sensie przenośnym i dosłownym, a my patrzmy na to lekko znudzeni szukając sensu tej historii i może jakiejś puenty. Jedyną jaką ja znalazłam to wyświechtany frazes – solidarność jajników, którego zazwyczaj używamy, kiedy chcemy dopiec facetom. I o to tu chyba chodziło.


beautyicon.pl
Audrey Dana musiała być chyba bardzo zła na facetów, kiedy ten film powstawał. Otóż każda niemal scena to policzek w ich stronę i kciuk w górę dla kobiet. Nie rozumiem tego całego silenia się na zatwardziały feminizm – jesteśmy kobietami, jesteśmy górą, robimy co chcemy, a faceci  mogą nas… no właśnie, co? Bo prawda jest taka, że wszystkie udają twarde babki a ich rozmowy kręcą wokół jednego – nieudanych związków z facetami. Problemy może i uniwersalne, ale ich wyolbrzymienie w filmie spowodowało, że wydają się sztuczne i rozdmuchane do granic możliwości. Takich kobiet nie można traktować poważnie.

Chyba ktoś tu usiłował nakręcić francuską wersję Seksu w wielkim mieście, ale zamiast seksu, romansu i bohaterek, z którymi chcesz się zaprzyjaźnić mamy kilka paryżanek, o których nie dowiadujemy się niczego poza tym, że chciałyby... ale nie potrafią. 

You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive