Dzieje grzechu (Sin City 2: Damulka warta grzechu 2014)

12:42

flickeringmyth.com
O komiksach Franka Millera słyszeli zapewne wszyscy. Nie piszę tego dlatego, że podejrzewam Was wszystkich o czytanie komiksów, ale jeśli ktoś z Was nigdy nie słyszał o Sin City – no cóż, pod którą skałą ukrywaliście się do tej pory? Jakieś 10 lat temu świat oszalał na punkcie Miasta grzechu. Coś nowego, coś świeżego - połączenie komiksu z kinem noir - tego jeszcze nie było! A kiedy za reżyserię bierze się Rodrigez i Tarantino możemy być pewni, że zabawa będzie przednia. Prawie dekadę przyszło nam czekać na część drugą historii o mrocznym mieście, w którym panuje zasada oko za oko, ząb za ząb – ale było warto, bo choć niektórzy krzyczą, że to odświeżany kotlet – ja uważam, że nadal smakuje całkiem nieźle!

Czasy się zmieniają, jednak nie zmienia się miasto i jego mieszkańcy. Sin City - miasto niszczone przez korupcje i zbrodnie, w którym czas leci powoli w obrzydliwych spelunach ze striptizerkami wijącymi się w tle i lejącą się gorzałą. W którym rzeczywistość jest czarno biała, a najczęściej pojawiającym się kolorem, jest czerwień krwi spływającej rynsztokiem. Ot takie przyjemne miasteczko, w którym hazardzistom łamie się palce, kobiety „śmiertelnie” manipulują mężczyznami, a zapijaczone striptizerki ze złamanymi sercami opłakują utratę ukochanego. Utopia.

itsartmag.com
Bar Kadies i grany przez Mickey Rourke'a Marv to dwa stałe punkty w pojawiających się na ekranie historiach. W barze swoje ścieżki krzyżuje całe zło tego świata, a Marvowi jakimś dziwnym zrządzeniem losu, przypadkiem lub też nie, udaje się akurat w tym momencie popijać kolejnego drinka przy stoliku i w mniejszym lub większym stopniu wplatać się w opowiadaną w danym momencie historię. A historii mamy kilka - Johnny (Joseph Gordon-Levitt) sympatyczny cwaniaczek hazardzista, który stawia za dużo na jedną kartę przez co, mimo wielu asów w rękawie, traci więcej niż wygrywa. Tak to już jest, kiedy zasiadasz do stołu z grubym rybami i wygrywasz nie z tym, z kim powinieneś i nie taką kwotę pieniędzy jaką „wypada”. Jest i Ava (Eva Green) czyli demoniczna femme fatale – modliszka wysysająca życie z mężczyzn swymi krwisto czerwonymi ustami. Gdzieś obok żyje Nancy (Jessica Alba), kobieta w rozpaczy z butelką wódki w ręce, wieczorami zabawiająca zapijaczonych facetów tańcem w negliżu, czekająca na odpowiedni moment by pomścić śmierć ukochanego.

apnatimepass.com
Jedyne, co może przeszkadzać to brak ciągłego przeplatania historii, przez co widz traci lekko zainteresowanie kolejnymi epizodami. Kiedy oglądamy (środkową) część o Damulce, która jest fasadą całego filmu – obserwujemy, jak destrukcyjna siła, jaką jest bohaterka grana przez Green, uwodzi by potem kolejno niszczyć mężczyzn stających na jej drodze – szybko zapominamy o hazardowych problemach Johnny'ego, a już na pewno trudno jest nam się przejąć złamanym sercem Nancy. Jedyne, co pozostaje w pamięci po bohaterce Alby to jej zmysłowy taniec, nic więcej.

Sin City 2 jest drugą częścią adaptacji wspomnianego przez mnie wcześniej komiksu Millera, dlatego trochę bawią mnie zarzuty mówiące o powtarzalności stylistycznej filmu. Poetyka komiksu i gatunek czarnego kryminału, z którego garściami czerpią twórcy to dokładnie to, na czym opierał się sukces poprzedniej części. Smaczki, które znamy z poprzedniego filmu są wisienką na torcie, oczkiem puszczonym do widza, zapewnieniem, że to wciąż to samo Sin City, które oglądaliście 10 lat temu, tylko odświeżone fabularnie. Czy nie tego pragnie każdy fan Miasta grzechu?

You Might Also Like

2 Comments

Instagram

Blog Archive