Nie pokochasz tego miasta (Rio I love you 2014)

15:57

screenrelish.com
   Przyznaję szczerze, że idąc na seans Rio I love you, nie spodziewałam się filmu dobrego, ale miałam nadzieję na przyjemny, poprawiający humor seans. Tymczasem dostałam kino wypełnione absurdalnie niedorzecznymi historiami, z bohaterami tak nieprawdziwymi, jak to tylko możliwe. Jest to film tak słaby, że aż trudno go traktować poważnie, dlatego już w 15 minucie zaczęłam się po prostu głośno śmiać przy każdej kolejnej scenie, bo gdybym zachowała powagę, musiałabym opuścić salę kinową.
  Rio to miasto eklektyczne, niespójne, pełne kontrastów. Ale także, jak próbują przekonać nas twórcy Rio I love you – to także miasto pełne miłości, pięknych kobiet, przystojnych mężczyzn, zapierających dech w piersiach krajobrazów. Rio I love you to wideo pocztówka, która jednocześnie zachęca i zniechęca do wizyty w tym mieście.
thefilmstage.tumblr.com
    Twórcy przedstawili nam 10 historii o miłości, tej namiętnej, toksycznej, chorobliwej, ale i tej świeżej, rodzinnej a nawet religijnej. Ale przede wszystkim to, co widać w filmie to miłość do Rio de Janeiro – kulturowej, obyczajowej i etnicznej mieszanki, miasta, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, a przede wszystkim odnajdzie siebie. I wszystko było by pięknie, gdyby twórcom udało się uniknąć banału i kiczu. Historia o jednorękim bokserze i jego sparaliżowanej żonie eks-modelce, który musi wygrać najważniejszą w życiu walkę, by jego żona nie musiała spłodzić dziecka z innym facetem, opowieść o popularnym gwiazdorze, który razem ze swoim szoferem bez zabezpieczenia wspinają się na Głowę Cukru, na której ujrzą zjawę w bieli i zakochają się w sobie, czy też fragment o rzeźbiący w piasku facecie z fetyszem stóp... Z tych 10 fragmentów mogłabym wybrać 2 może 3, które nie przyprawiały mnie o histeryczny śmiech. Reszta? O reszcie wolałabym zapomnieć przez wzgląd na grających tam aktorów, których lubię i szanuję, że wymienię tylko Vincenta Cassela czy Vanessę Paradis.

thefilmstage.tumblr.com
Najbardziej boli fakt, że poszczególne historie w filmie wyreżyserowali ludzie odpowiedzialni za takie filmy jak Wielkie piękno (Paolo Sorrentino), Miasto Boga (Stephan Elliott) czy Babel, 21 gramów i Amores Perros (Guillermo Arriaga). Jedną osobą, która ten obraz ratuje jest Nadine Labaki (Karmel, Dokąd teraz?), która swoją nowelką o chłopcu usiłującym dodzwonić się do Jezusa skradła moje serce. Poza ty? Przez cały seans powracało pytanie: Dlaczego, dlaczego ten film powstał? Do teraz nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć.

Jedyne co wyniosłam z seansu Rio to przeświadczenie, że to miasto wyjątkowo piękne, w którym można by zrobić ładne zajęcia na insta. Nic więcej.



* Dzięki Monice z Okiem Kinomaniaka za towarzystwo na seansie. Bez Ciebie nie miałabym z kim płakać ze śmiechu. ;)

You Might Also Like

0 Comments

Instagram

Blog Archive