Filmy, które lubię, mimo iż inni ich nie znoszą.

20:56


Wczoraj pisałam o filmach powszechnie uznawanych za dobre, które mimo to mnie nie przekonują. Dziś zastawienie dokładnie odwrotne, czyli filmy powszechnie nielubiane lub wyśmiewane, które z jakiegoś powodu darzę niepohamowaną sympatią. Przyznaję, że trudno było mi znaleźć filmy do tego zestawienia, wychodzi na to, że mam dość mainstreamowy gust i podoba mi się to co masom. Udało mi się jednak wygrzebać AŻ 4 filmy, którym ja wystawiłam o wiele wyższą ocenę niż moi znajomi. Enjoy!

Tylko Bóg wybacza reż. N. Winding Refn (2013)

Kontrowersyjny film z Goslingiem, kto by pomyślał. A jednak! Większość znanych mi osób krzywi się na sam dźwięk tytułu, za każdym razem powtarzając, jaki to zły film jest. Tymczasem ja siedziałam w kinie jak zahipnotyzowana, piękny wizualnie, mroczny i dziwny fabularnie, do tego kamienna twarz Goslinga i świetna muzyka. Filmowy trans – jestem bardzo na tak.

Simon Killer reż A. Campos (2012)

Przyznaję, Simon Killer to nie jest popularny film i pewnie wielu z Was o nim nawet nie słyszało, jednakże Ci, którzy oglądali nie mają zazwyczaj pochlebnych opinii, co mnie bardzo boli. Oglądałam go 2 lata temu na OFF PLUS CAMERA w Krakowie i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zachwyt spotęgowało bardzo fajne spotkanie po seansie z odtwórcą głównej roli Bradym Corbetem i reżyserem Antonio Camposem (którego bardzo lubię na świetny Afterschool). Dodatkowo - świetna ścieżka dźwiękowa, której słuchałam przez kilka dni non stop. Polecam TO!
  

Wichrowe wzgórza reż. A. Arnold (2011)

To jeden z tych filmów, którego będę bronić do samego końca. Urzekł mnie niesamowicie. Myślałam o nim bardzo długo po seansie, a piosenkę Enemy zespołu Mumfors & Sons, którą usłyszeć można w filmie katowałam tygodniami. Poruszył mnie "do głębi" (jakże sztucznie to brzmi, mimo iż to prawda), zresztą na blogu wisi bardzo entuzjastyczny tekst o filmie: TU

Legenda telewizji reż. A. McKay (2004)

 Każdy kto mnie zna wie, że nie znoszę głupich komedii. Nie śmieszą mnie i zazwyczaj uważam je za stratę czasu. Nie dotyczy to Anchormana! Nie wiem dlaczego, nie umiem tego wyjaśnić, ale po prostu uwielbiam ten film. Podejrzewam, że dużo wspólnego ma z tym postać, którą gra Steve Carell. Piosenkę Afternoon Delight znam na pamięć i wcale się tego nie wstydzę! Niedorzeczność to słowo, które pięknie podsumowuje ten film i za nią go uwielbiam. Stay classy San Diego!

You Might Also Like

6 Comments

Instagram

Blog Archive