W publicznej toalecie (Wilgotne miejsca 2013)

13:12


  „Wilgotne miejsca” powinny obrzydzić lub przynajmniej delikatnie zniesmaczyć. Jeśli tak nie będzie, martwię się drogi czytelniku o twoją psychikę, serio. Oglądanie filmu porównać można do patrzenia na czyjeś obsrane majtki lub zmienianie tamponu – kiedy nie możesz odwrócić wzroku. Nie, chwila – dokładnie to miało miejsce w filmie, tylko zobrazowane dwa razy gorzej niż to sobie wyobraziłeś. Bo nie tylko majtki były obsrane, a całe łóżko, co do tamponów to nastąpiła ich wymiana między przyjaciółkami – pozwolę sobie nadmienić – zużytymi tamponami. Po seansie naszła mnie refleksja – jeśli to jest przyjaźń, to ja nie mam przyjaciółek.
   Ale zacznijmy od początku...

filmweb.pl
   Nastoletnia Helen ma bardzo dziwne upodobania. Nie przepada za higieną ba, nawet lubi jej brak. Ociera się o najbrudniejsze deski klozetowe w zapomnianych przez świat toaletach, masturbuje się warzywami a ludzkie wydzieliny to jej ulubione substancje. A na domiar złego ma hemoroidy, czy mogło byś gorzej? Mogło. Otóż dziewczyna podczas golenia okolic odbytu zacina się i z wielkim „bólem dupy” trafia do szpitala. I to podczas tego pobytu zaczynamy dogłębnie poznawać dziewczynę, już nie tylko fizycznie a psychicznie, bo ile pierwsza część filmu prezentowała nam fizjologiczne fascynacje dziewczyny, to druga pokazuje nam jej psychologiczne motywacje i niestety film sporo na tym traci, bo motywacje te są tak banalne jak w najwtórniejszej komedii romantycznej.

   Helen dorasta w rozbitej rodzinie. Ojciec ma coraz młodsze laski a matka poszukuje miłości, która zastąpi jej miłość do byłego męża lub religii, która choć wypełni tę pustkę. Nie udaje jej się ani jedno, ani drugie. Helen to całkowite przeciwieństwo matki – zdystansowanej, mającej obsesję na punkcie higieny kobiety, która stara się zachować pozory ułożonej i poważnej kobiety. Helen ma jedno marzenie i tu zaczyna się pierwszy banał – połączyć na nowo rodziców. Drugi banał zerka na nas przystojnym licem przez cały pobyt dziewczyny w szpitalu, czyli atrakcyjny pielęgniarz, który nieustraszenie sprząta kupy dziewczyny jednocześnie się w niej zakochując.

filmweb.pl
  Całą tą fizjonomię, wydzieliny, upławy i krew podano nam w bardzo atrakcyjnej wizualnie firmie. Brzmi abstrakcyjne i trochę takie jest. Kolorowe obrazki, ładne zdjęcia i muzyka – to trochę taki teledysk o hemoroidach. To co zwykle staramy się schować za drzwiami toalety czy sali szpitalnej, wali nam po oczach do tego stopnia, że momentami musiałam je zamknąć, bo robiło się niesmaczne. A mimo to po seansie odczuwasz satysfakcję, bo obejrzałeś właśnie coś, czego nigdy wcześniej nie widziałeś. Kupę zawiniętą w sreberko i to w jak najbardziej pozytywnym sensie. Szkoda tylko, że twórcy nie zrezygnowali z banalnej końcówki, bo ostatnie minuty wyglądają (niestety) trochę tak jakby Helen wysrała tęczę.




Film obejrzałam dzięki uprzejmości Against Gravity i Kina Lab.

You Might Also Like

0 Comments

Instagram