#blogerzyfilmowipoznajmysie (I Ogólnopolskie Spotkanie Blogerów Filmowych)

21:16


Pierwsze Ogólnopolskie Spotkanie Blogerów Filmowych za nami. Brzmi dumnie. Było nas niewielu, w porównaniu z tym, ilu jest nas w sieci – ale wiadomo jak to jest – jednym trudno zgrać ternimy, innym jest zawsze za daleko, jeszcze komuś się po prostu nie chce. 

Dokładniej rzecz ujmując nie było to pierwsze spotkanie... Pierwsze było totalnym niewypałem, bo pojawiły się na nim 2 osoby - ja i Monika z Okiem Kinomaniaka. Siedziałyśmy przy kawie i gadałyśmy o filmach. Monika się zawzięła i powiedziała, że nie odpuści, a ja jej przyklasnęłam. Jak trzeba będzie to pojedziemy w Polskę, a poznamy resztę (a przynajmniej część) osób, które dzielą z nami miłość do kina. Od razu zrodziła się w naszej głowie myśl – trzeba zacząć TERAZ, JUŻ. Ustaliłyśmy termin, zaczęłyśmy pisać do ludzi, powstała grupa na fejsie, termin się zbliżał. Nie chciałyśmy, żeby to było nudne spotkanie w stylu „idziemy na piwo i tyle” - nie żeby takie spotkania były z reguły nudne, ale postanowiłyśmy, że zrobimy coś więcej. Umówiłyśmy się pewnej wietrznej niedzieli na tzw. burzę mózgów i zaczęłyśmy planować – a może to, a może tam, a może tu. W końcu trochę niepewnie rzuciłam, że może następnym razem (bo wydawało mi się, że zostało za mało czasu, by udało się cokolwiek załatwić) zorganizujemy jakiś pokaz, czy coś... Monika pomysł podchwyciła i stwierdziła, że nie ma co czekać na następny raz, trzeba spróbować, bo co nam szkodzi zapytać – I UDAŁO SIĘ. :) Znaleźli się dystrybutorzy, którzy zorganizowali nam pokaz, znalazła się nawet pizzeria, która zgodziła się nas nakarmić.

 

Oczywiście jak to zwykle bywa ludzie zaczęli się wykruszać. Liczyłyśmy na ok. 20 blogerów i tak sprzedawała Monika naszą akcję dystrybutorom. Zostało nas 11 na polu bitwy, ale jak się okazało nie stanowiło to żadnego problemu. I tak 24 maja w sobotę 11 blogerów przyjechało do stolicy. Tylko ja i Monika wiedziałyśmy, co nas czeka....

  Jako miejsce zbiórki wybrałyśmy Kino Muranów, bo tam miał odbyć się pierwszy pokaz zorganizowany specjalnie dla nas przez Gutek Film. Film świeżynka - „Frank” z Michaelem Fassbenderem, Maggie Gyllenhaal i Domhnallem Gleesonem (którego pomyliłam z bliźniakami z Harrego Pottera – za co wiszę Grzegorzowi piwo). Na poczatek usiedliśmy w kawiarni, każdy miał swoje 5 minut, by powiedzieć skąd jest i co robi, a przede wszystkim jakiego bloga pisze. Gutek Film miło nas zaskoczył, bo nie dość, że zorganizował nam seans to jeszcze obdarował naś świeżutkim DVD „Tylko Bóg wybacza”. Także co tu dużo mówić – Gutek Film jest ekstra. :)




  Po „Franku” udaliśmy się pod Centrum Sztuki Współczesnej, w którym mieści się Kino Lab, w którym to dzięki uprzejmości Against Gravity mogliśmy obejrzeć „Wilgotne miejsca” - film, który mimo swej obrzydliwość bardzo mnie zauroczył. Dziwne stwierdzenie, wiem... Niedługo coś więcej o nim napiszę.

  Przed seansem był czas na selfie z pizzą. Od tegorocznych Oscarów już nie tylko popcorn kojarzy się z kinem, ale także pizza! Kto nie widział Oscarowego selfie Ellen Degeneres, chyba nie ma dostępu do Internetu. Pizza jak to pizza – najlepsze żarcie ever. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią pizzy. Obiad zafundowało nam Domino's Pizza - osobiście zakochałam się w ich Mexicanie z nachosami – śni mi się po nocach.

  Na koniec po dniu pełnym filmowych wrażeń przyszedł czas na relaks przy... piwie. Jakoś trzeba było przecież ten dzień uczcić. :)

Ryan (nasz prezent od Gutek Film) nie odstępował nas na krok.

  Poznaliśmy się, pojedliśmy, pośmialiśmy się, pooglądaliśmy dobre filmy. Czego chcieć więcej? No może tego, żeby następnym razem było nas 3 razy więcej!  

You Might Also Like

9 Comments

Instagram