Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu (Sierpień w hrabstwie Osage 2013)

22:14


   August: Osage County to sztuka, za którą Tracy Letts w 2008 roku dostał nagrodę Pulitzera, w tym roku jej ekranizacja trafiła do kina zgarniając nominacje do Critics' Choice, BAFT, Złotych Globów a ostatnio także do Oscarów. Jest historia rodziny, która w wyniku tajemniczego zaginięcia seniora rodu spotyka się po latach i pod skwarnym niebem Oklahomy, stara się wytrzymać ze sobą mimo dawno już zerwanych więzów rodzinnych i niezabliźnionych ran.


 Are we breaking shit now, uh? I can break shit! Hey! See, everybody can break some shit!

Wykrzyczane oskarżenia, trzaskające drzwi, rozbite talerze, obite twarze, zniszczone marzenia - tak w skrócie można opisać rodzinny zjazd Westonów. Sierpień w hrabstwie Osage prezentuje nam gorzką relację matki (Meryl Streep) i jej dorosłych już córek (Julia Roberts, Juliette Lewis, Julianne Nicholson), które po latach rozłąki spotykają się w rodzinnym domu. Wspaniała rola Meryl Streep - despotycznej seniorki rodu Violet, zniszczonej walką z rakiem, uzależnionej od tabletek, zasługuje na nominację do każdej możliwej nagrody filmowej. Widocznie zmęczona nieoszczędzającym jej problemów życiem, wiecznie z papierosem w ręku skrywając pod peruką ślady po chorobie, nie przejmując się konwenansami, dźga domowników kolejnymi uwagami, wyrzutami, komentarzami, a my patrząc bezradnie nie wiemy czy powinniśmy ją nienawidzić czy jej współczuć. 


Kroku dotrzymuje jej Julia Roberts, jako najstarsza z córek Violet - Barbara, której dawno już nie mieliśmy okazji oglądać w tak dobrej roli. Barb jest bardzo podobna do matki, choć w żadnym wypadku nigdy nie przyzna się do tego głośno. Mocno stąpa po ziemi, nie pozwala ze sobą pogrywać, jest władcza, gorzko szczera do bólu. Młodsza od niej Ivy to typowa (z pozoru) cicha szara myszka, która jako jedyna nie uciekła z rodzinnych okolic. Trzyma się na dystans, nie mówi o sobie, o swoich problemach, nie komentuje zachowania matki, często bardzo irracjonalnego, zawsze zachowuje spokój. Ma wyraźny żal do Barb, że wyjeżdżając zostawiła ją samą ze starzejącymi się rodzicami i postępującą chorobą matki, choć przyzna się do tego dopiero przyparta do muru. Najmłodsza z sióstr - Karen wiecznie starająca się skupić na sobie uwagę, to typowa rozpieszczona dziewczynka w ciele dorosłej kobiety. Próbuje „zagadać” problemy, udawać, że nie istnieją. Przez cały film zastanawiałam się czy ona po postu jest głupia czy tylko udaje, czy swoją wiecznie otwartą, wypluwającą milion słów na minutę buzią próbuje zagłuszyć swoje kompleksy i fakt, że wszyscy uważają ją za czarną owcę rodziny włącznie z nią samą.


Z biegiem minut poznajemy coraz to nowe rodzinne sekrety, które przez wiele lat zawalone zostały stekiem kłamstw, pozorów i przemilczeń. Kiedy w jednej scenie cała rodzina zasiada do wspólnego obiadu atmosfera gęstnieje, a my obserwując po kolei twarze zebranych tylko czekamy, kto jako pierwszy porzuci maskę pokerzysty i wyłoży kawę na ławę. Przyznać muszę, że obsada dobrana została niezwykle trafnie i obserwowanie, jak ten aktorki zespół współpracuje ze sobą to czysta przyjemność.

Spokojne krajobrazy Oklahomy stanowią niejako kontrapunkt dla rozgrywających się na ekranie wydarzeń. Kiedy członkowie rodziny skaczą sobie do gardeł, udają uprzejmości by za chwile wylać na siebie wiadro pomyj i żali, przyroda pozostaje spokojna, nieporuszona, trzymając nasze podnoszące się ciśnienie w ryzach, dając nam chwile wytchnienia przed kolejną serią ataków. Dom rodziny Westonów to swoiste pole bitwy, z którego nikt nie wróci zwycięzcą. Polegną wszyscy, po raz kolejny zresztą.


Sierpień w hrabstwie Osage to opowieść o rodzinie, której największym problemem jest brak umiejętności wybaczania. Każdy kogoś o coś obwinia i nawet jeśli jedna osoba podaje rękę w geście pojednania inna ją spektakularnie odtrąca nie omieszkując przy tym zadać kilku metaforycznych ran. Przebywanie pod jednym dachem to ciągła walka na charaktery a jedyną odpowiedzią na pojawiające się problemy jest trzaskanie drzwiami i odgłos odjeżdżającego samochodu.
Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu i w tym wypadku nie jest to tylko wyświechtane powiedzonko a gorzka puenta płynąca z półtora godzinnego seansu. A pocieszenia zamiast u bliskich szukać musimy w ramionach przypadkowej obcej osoby.


You Might Also Like

2 Comments

Instagram

Blog Archive