W pomarańczowym im do twarzy (Orange Is The New Black 2013)

20:30


It's just like a Hamptons. Only fucking horrible.

Po ogromnym sukcesie House of Cards Netflix zaprezentował kolejny serial, który (nad czym ubolewam ogromnie) nie powtórzył sukcesu swojego poprzednika. Jeszcze... Jeden z lepszych seriali, jakie przyszło mi oglądać w tym roku i jeden z najbardziej niedocenionych – Orange Is New Black. (Co poniektórzy mogą serial kojarzyć z Halloweenowej afery, kiedy aktorka Julianne Hough przebierając się za jedną z postaci pomalowała sobie twarz na czarno)
Serial opowiada historię, która wydarzyła się naprawdę i opisana została w bestsellerowej książce Dziewczyny z Danbury Piper Kerman. Za serial odpowiada twórczyni Trawki Jenji Kohan, co naprawdę da się odczuć. Jeśli jesteś fanem Trawki, Orange Is The New Black powinno Ci się spodobać. 
 Serialowa Piper Chapman (Taylor Schilling) trafia do więzienia na 15 miesięcy za udział w przemycie narkotyków. Skazana za czyn, który popełniła dekadę wcześniej, ba, sama przyznaje się do winy i dobrowolnie poddaje się karze. Za głupotę, którą popełniła w ferworze uczuć (namówiona przez swoją ówczesną kochankę - znana z Różowych lat 70. Laura Prepon) przyszło jej zapłacić właśnie teraz, kiedy prowadzi spokojne przeciętne życie u boku przeciętnego faceta (Jason Biggs) z przeciętnym pomysłem na biznes. Więzienie nie poczeka, pozostało jej tylko wcisnąć pauzę „odbębnić” te 15 miesięcy i wcisnąć play. Ale ta pauza właśnie jest osią fabularną serialu. Więzienne życie przeciętnej białej panny.


Piper nie do końca da się lubić. Czasami sprawia wrażenie głupiej blondynki. Jest troszeczkę nieogarnięta. Już samo to, że zdecydowała się na dobrowolne przyznanie do winy, czy nie warto by było powalczyć o ponad rok swojego życia? Piper to taki cielaczek, który po raz pierwszy wyprowadzony na wypas gubi się pod nogami dorosłego bydła. Miota się, nie wie gdzie stanąć, jaką trawę skubnąć by się najeść. Ale czy trudno jej się dziwić, z dnia na dzień trafia do miejsca, w którym zasady świata zewnętrznego się nie przekładają, w którym panuje określona hierarchia, o której ona nie ma pojęcia – kobiecego więzienia. Miejsca, po które kino i popkultura sięgają zadziwiająco rzadko. Męskie więzienia przemaglowane zostały na prawo i lewo, kobiece nie do końca. Aż tu nagle pojawia się Piper w swoim pomarańczowym kombinezonie -  kolorze świeżaka i próbuje nauczyć się zasad tam panujących. A lekcja będzie trudna i żmudna a dla widza bardzo satysfakcjonująca.


Ale nie jest to serial tylko o Piper ale i o jej współwięźniarkach i więziennej egzystencji. Postacie drugoplanowe to kolorowa mieszanka, już dawno nie oglądałam serialu z  tak wieloma ciekawymi bohaterami. A więzienie? Więzienie to taki mikroświat, w którym skompensowane zostają wszystkie zasady wielkiego świata, a jako że na jego powierzchnię składa się o wiele mniej metrów kwadratowych to zasady te podniesione są do potęgi, stereotypy uwypuklone i zachowania ludzkie zintensyfikowane. A kiedy przez dłuży czas jest się zamkniętym w takim małym świadku człowiek dowiaduje się o sobie nowych rzeczy, a świat zewnętrzny nagle staje się po pierwsze mniej ważny a po drugie bardziej przerażający niż więzienna codzienność.


Każdy odcinek serwuje nam przysłowiowy śmiech przez łzy. Serial to świetne połączenie komedii i dramatu, w jednym momencie uśmiechamy się pod nosem w innym irytujemy, wkurzamy a nawet wzruszamy. Więzienie to miejsce w którym obowiązuje prawo dżungli, silniejszy trzyma władzę, słabszy się podporządkowuje. Ale to także miejsce, w którym rodzą się przyjaźnie wśród niejednokrotnie ofiar niesprawiedliwego systemu.




I'm scared that I'm not myself in here and I'm scared that I am.



You Might Also Like

0 Comments

Instagram