Samotność w wielkim mieście (Medianeras 2011)

15:18



True love will find you in the end.

Czasami wyborem filmów rządzi przypadek. Jakiś tytuł przykuje moją uwagę, aktor czy aktorka grający główną rolę, plakat. Czasami po prostu włączam pierwszy lepszy film, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam w nadziei, że trafię na coś ciekawego. Tak było z Medianeras, filmem odkrytym całkowicie przypadkowo i to był jeden z fajniejszych przypadków filmowych, jakie mnie spotkały. 
Medianeras (ang. Sidewalls) to film o młodych, samotnych ludziach mieszkających w wielkim mieście – Buenos Aires. Film to pełnometrażowy debiut Gustavo Taretto, twórcy reklam i wideoklipów. Jest rozwinięciem krótkometrażówki z 2005 pod tym samym tytułem, która zdobyła wiele nagród.

Martin (Javier Drolas) jest informatykiem, zamkniętym w czterech ścianach, wychodzi dość rzadko, bo i po co, skoro wszystko można załatwić przez internet. Poza tym fobia przed otwartymi przestrzeniami jeszcze bardziej go zniechęca do opuszczenia domu. Stara się ją przełamać fotografując miasto, za każdym razem, kiedy wychodzi z domu. Zamyka wielkie powierzchnie w małym obiektywie aparatu, to pomaga mu w oswojeniu przestrzeni. W codziennym życiu towarzyszy mu pies odziedziczony po byłej dziewczynie, która porzuciła ich i wyjechała do innego kraju. Marina (Pilar López de Ayala) z wykształcenia architekt, nie pracuje jednak w zawodzie tylko projektuje witryny sklepowe. W mieszkaniu walają się różne części witrynowych manekinów, które zstępują jej bliskość drugiej osoby, stają się jej życiowymi kompanami. Myje je, ubiera, przytula.


Marina i Martin to dwie zbłąkane dusze robiące te same rzeczy, słuchają tych samych piosenek, chodzą tymi samymi ulicami, łączy ich i zarazem dzieli to samo miasto. Mieszkają obok siebie a jedną z rzeczy, jakie je dzieli są tytułowe medianeras, czyli ściany boczne, ślepe, gołe ściany oklejone reklamami. Owe ściany nie pozwalają im się zobaczyć. Aż pewnego dnia poprzez świeżo wykute w nich okna dostrzegą swoją obecność, jest to jedno z najbardziej uroczych spotkań, jakie widziałam w kinie od dawna, ale zanim do tego dojdzie, poznamy ich życie i życie miasta.


Medianeras to nie jest typowy romantyczny film, w którym bohaterowie schodzą się i rozchodzą w ciągu 1.5h z 8 razy. Marina i Martin poznają się dopiero na końcu, a w ciągu całego seansu przekonają nas o tym, że są dla siebie stworzeni. Młodzi, atrakcyjni ludzie ponoszący porażki w życiu prywatnym, z życia zawodowego też nie są do końca zadowoleni, złapani w sidła nowoczesnego życia – dzięki technologii świat mają w zasięgu ręki, życie zastępują im komputery, ale prawdziwego uczucia i relacji z drugą osobą żaden komputer nie zastąpi.


Buenos Aires to nie tylko tło dla wydarzeń, ale równorzędny bohater filmu. Jest odzwierciedleniem ich osobowości, ich życia. Taretto bohaterach filmu opowiada poprzez miasto. Miasto jest tu metaforą dzisiejszych czasów, panującego chaosu komunikacyjnego i idącego za tym problemu z porozumieniem się. Ludzie zatapiają się w wirtualnej przestrzeni, tam prowadząc swoje życie, komunikują się ze światem poprzez sieć a spotkanie z prawdziwym życiem, z rzeczywistością realną powoduje nerwice, fobie i brak umiejętności poradzenia sobie w poza-wirtualnym świecie. Żyją wyizolowani, samotni w wielkim mieście, które choć z pozoru daje wiele możliwości do poznania drugiego człowieka, nie zbliża ludzi do siebie a potęguje ich poczucie samotności.

To dość nietypowy przewodnik po jednym z najbardziej znanych miast świata. Buenos Aires to miasto chaosu form i architektury – miesza się tu wiele form architektonicznych, jak zresztą w wielu znanych nam europejskich miastach. Ponad budynki historyczne o wartości zabytkowej wspinają się drapacze chmur i wielkie korporacyjne biurowce. Buenos Aires mimo iż dla nas jest wciąż dość egzotyczne, tak naprawdę jest miastem bardzo europejskim.

Podsumowując: Film przypomina trochę filmowe pocztówki z miast Allena, choć nie do końca jest to wizytówka ładna, obraz metropolii jest bardzo ciekawy. Bo mimo, iż jest to obraz miasta smutnego, szarego, ponurego, w którym trudno się porozumieć, to jest w tym obrazie Buenos Aires coś ujmującego i pełnego nadziei.

7/10


You Might Also Like

2 Comments

Instagram