Struck by Lightning (2012)

20:51


In what grade do we stop believing in ourselves? In what grade do we just stop believing, period? I mean, someone has to be a Nobel Peace Prize winner. Someone has to be a ballerina. Why not us?


Dziś będzie krótko, bo w sumie to nie ma o czym mówić. Niestety.
Obejrzałam trailer Struck by Lightning i zobaczyłam, że gra tam Chris Colfer, czyli Kurt z Glee. Byłam zainteresowana, co Chris ma do pokazania poza rolą wyzwolonego geja, gotowego podbijać świat. Niestety niewiele. Jednak, kiedy w trailerze pojawiła się Rebel Wilson – wiedziałam, że MUSZĘ to zobaczyć, nie ważne, co! Scenariusz napisał sam Colfer, co mnie jeszcze bardziej zachęciło do obejrzenia filmu. 80 minut, z których mam wrażenie nic nie wynika. Tylko się niepotrzebnie zirytowałam. 


Film zaczyna się od tego, że główny bohater oznajmia nam, iż umarł od uderzenia piorunem – pierwsza wskazówka, by film wyłączyć, ale nie! Oglądam dalej, naiwna. Cała fabuła oparta na dobrze wszystkim znanym schemacie – główny bohater, uczeń liceum, mało popularny, wręcz nielubiany – ma marzenie, za wszelka cenę chce się wyrwać z małego amerykańskiego miasteczka i osiągnąć sukces. Brzmi, jak pomysł? Może i tak, ale ile można?! Pan Colfer chyba chciał być ambitny i napisać ekstra scenariusz – sorry Chris, nic z tego nie wyszło, ani to ambitne ani ciekawe, ani oryginalne. Tylko i wyłącznie wtórne. 
  Jak w ten schemat wpisuje się Struck by Lightning? Carson (Chris Colfer) chce się dostać do dobrej szkoły i zostać dziennikarzem, żeby wyrwać się z zaściankowej, ciasnej mieściny, w której się wychował. Żeby tego dokonać postanawia założyć szkolną gazetkę literacką. A ponieważ nikogo, poza nim i jego koleżanką Malerie (Rebel Wilson) nie obchodzi szkolna gazetka, znajduje brudy na najbardziej popularnych uczniów w szkole i zaczyna ich szantażować, by dla niego pisali. A potem uderza go piorun – mniej więcej tyle, bo nic nowego ani odkrywczego z tego filmu nie wynika. 
  Czasem kiedy filmy zaczynają się od zapowiedzi śmierci głównego bohatera, masz jednak nadzieję, że on nie umrze, że to się jakoś inaczej potoczy, że twórcy chcieli nas oszukać – tu nic z tych rzeczy. W przypadku Struck by Lightning pozostaje tylko pytanie, no i co? Tylko tyle?



What I regretted the most was that I lived every day waiting for my life to begin.

Why is it that some people are selfish by nature and others have to be selfish just to survive?

It doesn’t matter if you’re stuck in the past or if you’re trying to forget the past, what matters is what you do in the present.


  Film pełen wyświechtanych frazesów o tym, jak to trzeba się wziąć za siebie, dążyć do czegoś w życiu, marzyć i gonić za tymi marzeniami i bla bla bla. Nie ważna jest przeszłość, to co zrobiłeś, liczy się to, co teraz – decyzje, które podejmujesz, to co robisz ze swoim życiem. To jest chyba poniekąd problem tego filmu, że on aspiruje do bycia drogowskazem dla młodych ludzi. Zróbmy mądry film, dla zagubionych dzieciaków, które kończą szkołę a przed nimi najważniejsze decyzje w ich życiu. No i naszpikowali film mądrymi powiedzonkami w stylu Paulo Coelho. Sam film w sobie najmądrzejszy nie jest, więc przykryjmy to słowami. Główny bohater w odpowiednim momencie rzuci zza grobu  kilkoma zdaniami o sensie życia to wrażliwe nastolatki uronią łezkę i zmienią swoje życie… Słabe.


  Jeśli w ogóle warto ten film obejrzeć to na pewno dla Rebel Wilson, która jest bezbłędna! Nie ważne, jak głupi i słaby jest film, ona zawsze swoją obecnością i poczuciem humoru podnosi jego poziom! Jej występny we wszelkiego rodzaju talk showach to rozrywka pierwszej klasy.
  
  Podsumowując: Nie polecam. Jak ktoś lubi historie o nastolatkach walczących o swoje marzenia - może obejrzeć, choć na swoją odpowiedzialność.
4/10

You Might Also Like

4 Comments

Instagram