Ruby Sparks (2012)

20:52

  
This is the true and impossible story of my very great love.

  Obejrzałam przed chwilą film. Całkiem przypadkiem, nie miałam w planach oglądania go. Doświadczenie nauczyło mnie, że filmy przypadkowo obejrzane okazują się najlepsze. A jak nie NAJlepsze, to przynajmniej dobre! Do obejrzenia zachęcił mnie Paul Dano, który w filmie wciela się w głównego bohatera Calvina. Nie, nie zachęcił mnie osobiście - jego obecność mnie zachęciła. Otóż pana Dano pamiętam z wyjątkowo uroczego i jednego z moich ulubionych filmów Little Miss Sunshine, kto nie widział – powinien to nadrobić.
  Ponadto, kiedy zobaczyłam, że film to połączenie komedii romantycznej z fantasy – serio? Ciekawsza już być nie mogłam. Nie przepadam za komediami romantycznymi, zawsze ten sam schemat: poznają się, żyją szczęśliwie, potem coś nagle się wydarza – jest przerwa, no ale nie mogą bez siebie żyć i na koniec mamy happy ending, a po drodze kupa nieśmiesznych gagów i dowcipów. Hahaha, bardzo zabawne… Mało która ma ciekawą fabułę. Tu poniekąd schemat jest zachowany, a jednak…


  Calvin to młody pisarz, który swoją pierwszą książkę napisał w wieku 19 lat I stała się ona wielkim hitem. Uznawany za geniusza, choć ma wyraźny kompleks na punkcie tego słowa. Otoczenie z niecierpliwością oczekuje jego kolejnej książki, niestety Calvin utknął w twórczym impasie. Wypalił się, nie ma o czym pisać, nie potrafi pisać. Brak mu weny, brak mu muzy. Jego terapeuta (ah, jakie to modne w dzisiejszych czasach, każdy ma swego terapeutę) zadaje mu pracę domową, by napisał jedną stronę na podany przez niego temat – temat ten wywołuje sen o dziewczynie - Ruby, która staje się dla niego natchnieniem. Calvin nie może przestać o niej pisać, nagle dochodzi do wniosku, że chyba zakochuje się w wytworze swojej wyobraźni. A ponieważ miłość ma w sobie coś z magii, ma miejsce cud i Ruby nagle pewnego ranka pojawia się w jego domu. I tak zaczyna się historia o prawie idealnej miłości. Prawie.


  Ruby Sparks od razu skojarzyła mi się z Dziewczyną z komputera. Tamci chłopcy stworzyli sobie kobietę idealną, piękną, inteligentną, dzięki której zdobyli popularność. Calvin robi to samo z Ruby, stworzył dla siebie wymarzoną dziewczynę, która posiada wszystkie te cechy, jakie powinna posiadać dziewczyna z jego snów. Jest ładna, inteligentna, skomplikowana, ma barwną przeszłość i podobnie jak on jest artystką. Jest lubiana przez jego rodzinę, dusza towarzystwa, którą on nigdy nie był.


  Dodatkowo może nią sterować, bo Ruby robi wszystko to, co Calvin jej każe – zapisując to na maszynie do pisania. On jest jej twórcą a ona tańczy tak, jak on jej zagra. Na szczęście, nie do końca jest tak kolorowo. Ruby choć  nie wie, że jest tylko kukiełką w rękach Calvina, powoli stara się wyswobodzić spod jego działania, stara mu się sprzeciwiać, podejmować własne decyzje, które Calvin może zmienić kilkoma uderzeniami w klawisze maszyny.


  Do końca nie wiemy, jak to z Ruby było naprawdę. Czy cały film odbywał się tylko w głowie głównego bohatera, czy Ruby pojawiła się naprawdę. Jednak nie to jest najważniejsze. Film pokazuje, że nie powinno się dostosowywać ludzi do naszych wyobrażeń. Ta druga osoba nigdy do końca nie będzie taka, jaką chcemy by była, ale to dobrze. Nie możemy ograniczać woli drugiej osoby, wpływać na jej decyzje, czy pragnienia – gdzie w tym zabawa, jeśli wszystko będzie przewidywalne. 

Podsumowując: Przyjemny i dający nadzieję film. Bo mimo, iż przez ten opis film wydaje się przygnębiający, kończy się happy endem. Ale nic nie zdradzę, nie będę spoilerować. (:

7/10

          

You Might Also Like

8 Comments

Instagram