Miłość do wynajęcia (Rent 2005)

22:32



I don't own emotion, I rent.

   Mam takie film, do których lubię wracać i robię to regularnie. Dokładnie tak sprawa się ma z Rent – jednym z moich ulubionych filmów. Oglądam zawsze w okolicach świąt, czasem nawet 2 razy. Dlaczego w okolicach świąt? Bo dla mnie Rent, jest jak dla większości narodu Kelvin sam w domu. 
  Do żadnego chyba filmu nie mam takiego sentymentu jak do Rent właśnie. Znam większość piosenek, płaczę i przeżywam za każdym razem. Może to i głupie, ale tak ten film na mnie działa. Nawet, kiedy oglądam/słucham piosenek na youtubie – łezka potrafi się zakręcić w oku. W tym roku Rent to jeden z moich świątecznych prezentów, zażyczyłam sobie DVD pod choinkę i dostałam. Zdążyłam już obejrzeć oczywiście. W święta zrobię to jeszcze raz.

  Film zaczyna się od piosenki i to nie byle jakiej, bo Season of Love. Ta piosenka jest tak naprawdę streszczeniem fabuły całego filmu. Osiem osób na scenie – główni bohaterowie, śpiewający o pięciuset dwudziestu pięciu tysiącach minut odliczanych kubkami wypitej kawy, wschodami i zachodami słońca, miłością jaką przeżyli. Bo to miłość i przyjaźń jest najważniejsza w życiu, to one nadają sens tym mijający minutom sumującym się w rok z ich życia.
   Rent to film opowiadający o roku z życia grupy ludzi, o tym co ich spotkało, o szczęśliwych momentach i poważnych problemach, o miłości, która im na co dzień towarzyszyła – miłości do siebie nawzajem. Scena otwierająca ma miejsce na deskach teatru, kiedy to aktorzy po prostu stoją w szeregu i śpiewają dla pustej widowni – to niejako przypomnienie, że Rent to mimo wszystko musical przeznaczony do grania w teatrze, tam się narodził. Premiera musicalu na deskach Broadwayu miała miejsce w 1996 roku, film nakręcono dekadę później. Był to jeden z pierwszych spektakli, który poruszał tak kontrowersyjne tematy jak transseksualizm, homoseksualizm, narkomania czy walka z AIDS. Larsonowi - autorowi musicalu, który zmarł w noc poprzedzającą premierę podobno zależało na tym by "zaprezentować teatr muzyczny pokoleniu MTV".

There's only us, There's only this, Forget regret, Or life is your to miss, No other road, No other way, No day but today.


   Akcja Rent rozgrywa się w Nowym Jorku w roku, w którym ja przyszłam na świat (dla niezorientowanych 1989) i opowiada historię nowojorskiej bohemy, artystów, muzyków, inspirujących filmowców, którzy starają się tylko, a może aż przetrwać, jak to śpiewa Alicia Keys „In New York, concrete jungle where dreams are made”, ledwo wiążąc koniec z końcem, ale nie prosząc o nic nikogo, marzą o zwyczajnym przeżyciu kolejnego dnia.
 

The opposite of war isn't peace. It's creation.

  Na samym początku poznajemy Marka (Anthony Rapp) filmowca, jadącego na rowerze przez ulice Nowego Jorku, który postanawia nakręcić film o życiu swoim i swoich przyjaciół, bez scenariusza – scenariusz napisze samo życie. I choć mogło to się przerodzić w kolejny odcinek Ukrytej prawdy – tak się nie stało. Mark mieszka ze swoim przyjacielem Rogerem (Adam Pascal) muzykiem zarażonym wirusem HIV, obok niego kręci się Mimi (Rosario Dawson) narkomanka, wieczorami zarabiająca w klubie ze striptizem. Jest też Collins (Jesse L. Martin) – wykładowca i jego chłopak Angel (Wilson Jermaine Heredia) umierający na AIDS. Mamy też Maureen (Idina Menzel), niegdyś dziewczynę Marka i jej obecną ukochaną prawniczkę Joanne (Tracie Thoms). Na koniec został tylko Benny (Taye Diggs) – dawny przyjaciel, który dziś wpadł w paszczę wielkiego świata pieniędzy i w życiu swoich przyjaciół pojawia się tylko wtedy, kiedy teść wyśle go do East Village po czynsz. Z czasem zauważamy, że Benny to w gruncie rzeczy dobry facet, który nie zapomniał skąd pochodzi i jest zawsze gotów pomóc swojej rodzinie - bo tym właśnie są bohaterowie tego filmu, rodziną. Warto zauważyć w tym miejscu, że większość filmowej obsady grało w premierowej sztuce na deskach Broadwayu. 
 
  
  Historia przedstawiona w Rent jest luźno inspirowana operą Cyganeria Giacomo Pucciniego, która przedstawia życie paryskiej bohemy ok. 1830 roku. Jest to jakby uwspółcześnienie znanych już historii wątków, przeniesienie XIX wiecznej epoki do czasów obecnych, pokazanie, iż problemy poruszane u Pucciniego ponad 150 lat wcześniej odnajdują odzwierciedlenie w czasach współczesnych dla twórców Rent. Historia francuskiej cyganerii została przefiltrowana przez prawie 2 wieki (bo Rent jest grane do dziś i dziś wciąż pozostaje aktualne), przetłumaczona na współczesny język Amerykanów stojących u progu nowego millenium.

  
  Podsumowując: O Rent można pisać i pisać, analizować każdego bohatera, każdą piosenkę, poszczególne sceny. Ten musical jest tego wart. Wiem, że wielu osób przeszkadza fakt, iż niektóre kwestie w musicalu są śpiewane - bo wydaje się to sztuczne. Trzeba po prostu poddać się ten konwencji i tyle, albo wcale nie oglądać (: Choć polecam gorąco!
8/10

                                                     

You Might Also Like

2 Comments

Instagram