Pokłosie (2012)

22:43


  Poszłam wczoraj na Pokłosie. Film, który bardzo zabolał. Trafił w jakieś czułe punkty, tak bardzo, że w czasie napisów końcowych, a nawet gdy zapalały się już światła, nie poruszyłam się ani na chwilę i nie miałam na to ochoty. Jakiś taki smutek i myśl, że człowiek to jednak największa bestia na świecie.


"Co cię naszło?"
"A bo ja wiem? Tyle rzeczy jest nie w porządku na tym świecie... Ale ja myślę, że są rzeczy bardziej nie w porządku niż inne".


  Tak, widoczny jest w Pokłosiu podział na tych dobry i tych złych. Tak widoczny, że aż razi w oczy. Są ci, którzy nie myśląc o sobie, swojej rodzinie i konsekwencjach swoich czynów starają się naprawić świat, choćby jego cząstkę. Ale są też i tacy, którzy zrobią wszystko by lokalne brudy zostały pochowane, zakopane głęboko i pozostawione w spokoju.  

  Ale czy to przeszkadza w odbiorze filmu? Brak szarości, brak psychologizacji postaci, nie – bo tu nie chodzi o jednostki, tu chodzi o zbiorowość – ludzi tej jednej podlaskiej wsi, w której wiele lat temu wydarzyła się niewybaczalna tragedia, której echa odbijają się po ścianach lasów, pół i bagien do dziś. Echa zamordowanych w bestialski sposób setek ludzi. 


  Film oparty na konwencji thrillera, zagadka pogania zagadkę, których rozwiązanie powoli wiedzie do odkrycia bolesnej prawdy o przeszłości, a także historii rodziny dwóch głównych bohaterów. 
  Zaczyna się od tego, że Józek (niesamowity Maciej Stuhr) niszczy jedną z dróg, która jak się dowiedział utwardzana została za pomocą nagrobków żydowskich. Nie mógł się z tym pogodzić, więc nagrobki zabrał i postawił na swoim polu. Odgrzebanie tych nagrobków to jakby odgrzebanie przeszłości, o której nikt nie chce pamiętać, nikt nie chce wiedzieć. Ujawnienie tej historii oznaczałoby utratę dobrego imienia przez wspólnotę, dlatego ta broni się jak tylko może -  wykluczając Józka ze swego grona, uważając go za wariata, zagrożenie, które trzeba wyeliminować. Franek - brat Józka, wraca do rodzinnej miejscowości po 20-letnim pobycie w Stanach i zauważa, że jego rodzony brat stał się we wsi czarną owcą. Usiłuje się dowiedzieć dlaczego tak się stało - to, co odkryje wstrząśnie nie tylko nim, ale całą wsią, z czasem całą Polską a nawet i światem.

  
 Pasikowski stawia niewygodne pytania o przeszłość. O relacje polsko – żydowskie. O Jedwabne i podobne mu historie. Pojawiały się opinie, że Pokłosie to film antypolski. Dlaczego? Bo sięga po tematy i historie, którą do dziś są u nas tabu? Bo pokazuje, że Polacy też byli mordercami? Bo mówi, że wśród Polaków też byli i tacy, którzy Żydów nienawidzili? 

  Polacy to naród, którzy kocha romantyczną tradycję, martyrologię i ciągłe wspominanie tego, jak to nam było źle. Zapominamy o tym, że my też nie jesteśmy bez winny. Dlaczego Pokłosie tak oddziaływa na widza. Nie możemy uwierzyć w to zło. Zło, które siedzi w drugim człowieku. Siedziało za czasów wojny i nadal tam jest. I to boli, przeraża – co ludzie byli w stanie zrobić drugiemu człowiekowi, nie Żydowi – sąsiadowi.
  
  Podsumowując: Idź do kina. Pokłosie jest warte tych kilkunastu złotych. Zobaczysz historie i dramaty, które bywają zazwyczaj przemilczane. Na pewno nie pozostaniesz obojętny.
8/10
  
          

You Might Also Like

1 Comments

Instagram