Mistrz (2012)

18:46




  
  Joaquin Phoenix po przerwie wraca na ekrany kin w doborowym towarzystwie, z Philipem Seymour Hoffmanem jedenym z najlepszych i najbardziej niedocenianych aktorów i Amy Adams, na którą nigdy nie zwracałam uwagi, ale po tym filmie to się zmieni.

  Phoenix gra weterana wojennego Freddiego Quella, który po powrocie z wojny musi na powrót wtopić się w zwykłą codzienność – znów zacząć koegzystować w społeczeństwie. Okazuje się to bardzo trudne, ma problemy z agresją, jest wybuchowy nie panuje nad sobą. Po jednej z pijackich eskapad ląduje na statku i tam poznaje Lancastera Dodda aka Mistrza (w tej roli Hoffman), przewódce, założyciela grupy nazywanej "Sprawą". Dodd widzi w Freddim ciekawy obiekt badań, Freddi szuka kogoś, kto go zaakceptuje i znajduję go osobie Lancastera. 




   Na festiwalu w Wenecji zarówno Hoffman jak i Phoenix otrzymali nagrody za najlepszą rolę męską. Wcale mnie to nie dziwi, bo oni są sercem tego filmu, bez nich nie byłoby Mistrza, bez nich i Amy Adams, która z kolei świetnie zagrała serce organizacji. Peggy Dodd wiernie stojąca obok swojego męża, wspierająca go w każdej decyzji – tak naprawdę była trochę jakby szarą eminencją. Jej gesty, jej wzrok, jej słowa – to one działały na Mistrza w dużej mierze. Jej problemem było tylko zbyt emocjonalne zachowanie, brak jej było opanowania, dystansu, spokoju. Gdyby te cechy posiadała, mogłaby spokojnie "Sprawą" dowodzić, a nie być tylko opoką i wsparciem męża. 

 Fabuła filmu oparta jest „luźno” na powstaniu organizacji scjentologów i życiu jej przywódcy L. Ron Hubbarda. Scjentolodzy są "na językach" opinii publicznej od bardzo dawna, a to dzięki jej sławnym wyznawcom, w szczególności dzięki Tomowi Cruise'owi. Anderson nie mógł chyba wybrać lepszego terminu na premierę swojego filmu, czyli moment  kiedy jeszcze głośno komentowany jest rozwód Toma z Katie Holmes. Przypadek? Nie sądzę. 

  Mistrz to studium działania sekt, tego jak zwabiają swoje ofiary, zagubione jednostki – pokazując im, że świat będzie lepszy, jeśli tylko zaufają guru, on im pokaże jak wyjść na prostą. I czy nazwiemy to sektą, czy organizacją, zawsze u podstaw stoi jeden charyzmatyczny człowiek, który staje się obiektem kultu - mistrzem. Ale co ciekawe, Dodd nie jest wcale przedstawiony jako zły, czarny charakter, wabiący swoje ofiary. Postaci nie są czarno - białe, złe albo dobre. Ani przez chwilę nie myślisz sobie - Ale z tego Lancaster oszust, kłamca i manipulator


 If we are not helping him, then it is we who are failing him.  

   Mistrz trzyma Freddiego obok siebie, pod pozorem tego, że chce mu pomóc uporać się z demonami przeszłości. Tak naprawdę mężczyzna jest jego królikiem doświadczalnym, żywym okazem, który może zaprezentować nowym „wyznawcom”/członkom organizacji. Freddi natomiast potrzebuje czuć się chcianym. On był żołnierzem, w powojennych czasach pokoju nikt go nie potrzebował, poza Mistrzem. 


  Niesamowicie nakreślone postaci i zagrani bohaterowie to niewątpliwie największa zaleta tego filmu. Jest jeszcze coś, dla czego ten film warto zobaczyć na dużym ekranie – kadry, ujęcia, obrazy. Film wygląda po prostu pięknie. Sceny z Phoenixem na statku – niesamowite.



If we meet again, in the next life, you will be my sworn enemy and I will show you no mercy. 

  Cieszę się, że Joaquin wrócił, swoją rolą w mistrzu zasłużył na Oscara, gdyby nie to, że ma je gdzieś, powinien statuetkę zgarnąć. Jego rola w tym filmie to MISTRZostwo świata, to jak grał swoim ciałem, gestami, mimiką, twarzą - kurczę, jestem pod wrażeniem. Hoffman nie musi się wysilać, on nie musi zmieniać wyglądu, postawy - on nie musi nic robić. Pojawia się na ekranie i przestaje być Hoffmanem, zapominasz o tym, że nim jest, on się staje swoją postacią. Za to go cenię najbardziej.
 
  Podsumowując:  Film może wydawać się przydługi, momentami może nużyć, (w moim wypadku tak nie było, bo łyknęłam go raz raz i nie zauważyłam, kiedy seans się skończył) bo ma bardzo zmienną dynamikę. Obejrzeć warto, choć nie uważam, by film uzyskał miano pozycji, którą trzeba zobaczyć, choć przewiduje nominacje do Oscara.

7/10
 
           

You Might Also Like

1 Comments

Instagram