Go On - sezon 1

17:15


 

  Pamiętacie Przyjaciół? Prawidłowa odpowiedz brzmi tak. Jeśli nie pamiętacie lub ich nigdy nie oglądaliście powinniście zastanowić się nad sensem swojego istnienia… Wróćmy do tych, którzy pamiętają. Po 10 sezonach, z których co najmniej 7 było bardzo dobrych, każdy z aktorów poszedł swoją drogą. Jedni filmową, inni pozostali przy serialach, reszta imała się tego, czego się dało. Dziś skupimy się na Matthew Perrym (o reszcie pogadamy innym razem), bo to o serialu z nim w roli główniej chcę wam opowiedzieć. Go on odkryłam przypadkiem, po obejrzeniu pierwszego zwiastuna stwierdziłam, że muszę to zobaczyć. Pierwsze 5 odcinków połknęłam od razu i nie mogłam się doczekać na kolejne.  
  Pierwsza zaleta tego serialu – krótkie 20 minutowe odcinki, druga zaleta – w USA leci dopiero 1 sezon, więc nie czeka nikogo z was (kto zdecyduje na obejrzenie) długi maraton z nadrabianiem zaległości – wiem, że wielosezonowe seriale niektórych odstraszają.

    Koncept jest prosty. Matthew Perry gra dziennikarza sportowego pracującego w radiu, który niedawno stracił żonę w wypadku samochodowym. Nie przerażajcie się – nie będzie to łzawa historyjka, wręcz przeciwnie. Z pracy wysyłają go na przymusową terapię - oczywiście stwierdza, że nie będzie tam marnował czasu, wyżebrze podpisanie papierka o odbyciu terapii i z głowy. Można domyśleć się, że wcale tak łatwo nie będzie. W końcu zaprzyjaźnia się z innymi "pacjentami", których tam spotyka i nawzajem pomagają sobie w przezwyciężeniu swoich problemów.  Jakkolwiek sztampowo i nudnie ten zarys fabuł brzmi – wykonanie jest bezbłędne.
  Największym plusem tego serialu są bohaterowie. Prawdziwa galeria „freaków”, dziwaków i ludzi po przejściach. Mogłabym się rozpisywać o każdej z tych postaci, ale nie zamierzam was zanudzać – ma być krótko i treściwie. 

  Ryan King grany przez Perrego wydaje się być najbardziej "normalnym" ze wszystkich uczęszczających na terapię i nie przepuści okazji by to wszystkim wytknąć jednak mimo to wydaje się, że to właśnie jemu najbardziej ta terapia pomaga. Znajduje tu bezwarunkowo oddanych mu przyjaciół, którzy starają mu się pomóc nawet wbrew jego woli. 



  Ale Ryan (Matthew Perry) to tylko jedna z postaci i to nawet nie najlepsza. Jest terapeutka Lauren, przypominająca bardziej kobietę, która naczytała się poradników w stylu "Jak szczęśliwie przeżyć życie", "Jak zamienić nieszczęście w szczęście" itp. niż kogoś, w najmniejszym stopniu wykwalifikowanego do prowadzenia terapii. Jest też sarkastyczny Owen, któremu trudno pogodzić się z faktem, że jego brak leży w śpiączce, niewidomy George mieszkający w domu starców, przecudna Sonia, która niewyczerpane pokłady uczyć przelewa na koty, czy zdecydowanie najlepsza postać serialu Mr. K. Najbardziej creepy facet ever. Każda scena z nim to perełka odcinka.


  Jak bardzo trywialnie może to brzmieć Go on pokazuje, że najlepszą terapią dla człowieka jest drugi człowiek. Twórcy serialu wykpiwają trochę panującą w Stanach modę na chadzanie do psychologa pod byle pretekstem. Dziś nie stawiamy czoła naszym problemom, raczej oczekujemy, że ktoś inny zrobi to za nas i podsunie nam gotowe rozwiązanie. 
  (Tylko proszę mnie źle nie zrozumieć! Psychologowie i psychiatrzy są potrzebni i korzystanie z ich pomocy nie jest żadną ujma dla człowieka, tylko są pewne granice.)
  
  Podsumowując: Go on to serial lekki i przyjemny, zarazem pod przykrywką czasem prostackich wydawać by się mogło żartów - całkiem mądry. Jeśli do wszystkich "dramatów" podchodzisz poważnie a dystans i sarkazm to dla ciebie pojęcia obce - nie trać czasu, bo i tak Ci się nie spodoba. Reszta? Możecie dać mu szanse, ale zanim się zrazicie obejrzycie więcej niż odcinek pilotarzowy - to podstawowa zasada oglądania seriali.
Go on na Kinomaniaku
Ocena 7/10 

  Na zakończenie trailer i 2 sceny z filmu.

                                            

You Might Also Like

2 Comments

Instagram