Gangster (2012)

21:30

  
O północy na wzgórzach ognie nielegalnych gorzelni świeciły jak świeczki na choince. Tymczasem w miastach fala zbrodni przybierała nieznane dotąd rozmiary.

  Kiedy do kina ma wejść film, w którym gra Gary Oldman i 2 moich ulubieńców Tom Hardy  i Guy Pearce, no to nie mam innego wyjścia, jak go zobaczyć. A jeśli na dodatek za muzykę i scenariusz odpowiedzialny jest nie kto inny, ale sam Nick Cave - no to wybaczcie, wypada ten film obejrzeć. Tak też zrobiłam.
  Patrząc na tytuł, spodziewać by się można było, że trup ścieli się gęsto, panowie w garniakach paląc cygara grają w karty i tak dalej i tak dalej. Gdyby akcja rozgrywała się z Chicago a jednym z bohaterów była Al Capone, może by to i tak wyglądało, jednak akcja rozgrywa się w Wirginii, kilka trupów pada, komuś podrzynają gardło, komuś łamią kark, ktoś dostaje z łopaty, kogoś oblewają smołą, ale podsumowując gangsterka na peryferiach jest bardziej, hmm, poetycka?

  Ogólnie fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach opisanych w książce "The Wettest County in the World". Czasy prohibicji, trzej bracia posiadają świetnie prosperujący interes, bo na czym zarabiało się lepiej w czasach prohibicji jeśli nie na pędzeniu bimbru. Wiadomo, żeby nie było zbyt kolorowo, władza w postaci agenta Charliego Rakesa (Guy Pearce) stara się położyć łapę na wódce. Nie, oczywiście, że nie zależy mu na zamknięciu tej żyły złota, bardziej chodzi o to, żeby się przy okazji nachapać. No ale bracia Bondurant mają swój honor, nie idą z nikim na układy i tu zaczynają się schody, bo pan agent specjalny nie daje za wygraną.  


  Fabuła nic nadzwyczaj oryginalnego - ot przeciętna historia z tamtych czasów. Każdy wie, jak wyglądały czasy prohibicji, jak się zakręcało kurek w jednym miejscu, to rura z wódką wybuchała w innym. Każdy na tym zarabiał i przemytnicy i handlarze i władze. Ale w tym filmie nie do końca o samą fabułę chodzi. Bardziej o klimat, o sposób w jaki wydarzenia są przedstawiane. 
  Obraz nasuwa skojarzenie z innym filmem - Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda, podobnie powoli snuta narracja, w życiu bohaterów dzieje się sporo, ale nie odczuwa się tego, brak dynamiki w opowieści - co o dziwno wcale nie jest wadą a zaletą tego filmu.

 
  Gangster, a raczej Lawless (kolejny świetnie przetłumaczony tytuł) to taka ładnie "narysowana" bajka o honorze i godności. O tym, że nie można pozwalać by ktoś tobą poniewierał, głowę masz nosić wysoko, nawet wtedy kiedy ktoś mierzy do ciebie z pistoletu i wiesz, że nie masz szans - tylko wtedy zyskujesz szacunek.

 Wszystko przetrwamy. Panujemy nad strachem. Bez strachu będzie po nas.
  Gangsterem tak naprawdę chce być tylko jeden z braci - Jack (w tej roli Shia LaBeouf). Kupuje sobie ładny garnitur, żeby zrobić dobre wrażenie na pannie  (Mia Wasikowska) z dobrego domu, robi sobie zdjęcia ze spluwą na swojej ekstra nowej bryce, stara się zaimponować braciom robiąc interesy na boku


  Forrest z kolei trzyma rękę na pulsie. Ma zimny stosunek do wszystkiego, co go otacza. Chłód na twarzy i dobro w sercu. Zdystansowany, powściągliwy, emocje wyraża tylko gestami, oczami - człowiek z kamienia. Zdecydowanie jedna z najlepszych postaci w filmie. Świetny Tom Hardy (znany większości jako Bane z Mroczny Rycerz powstaje) - jeden z najbardziej niedocenianych dziś aktorów.

  Podsumowując: Jak to często bywa, kiedy litera prawa pisana jest trochę koślawym charakterem pisma - stajemy po stronie bad boys, bo bywają bardziej moralni niż władze. O ile można mówić o moralności przy okazji gangsterów. Nawet jeśli nie przestrzegamy prawa, to i tak postępujemy według jakiegoś kodeksu - w przypadku braci
Bondurant głównymi zasadami jest utrzymanie godności i honoru, mimo wszystko.
7/10

          

You Might Also Like

4 Comments

Instagram